Tryad – Public Domain

Kiedy ktoś oferuje coś za darmo, na ogół spotyka się z naszymi podejrzeniami. Jak to? Przecież w życiu nie ma nic za darmo, zawsze tkwi jakiś kruczek. W wielu przypadkach faktycznie nie należy ufać takim okazjom – pół „darmowego” Internetu wyłudza dziś np. w zamian za wartościowe usługi nasze najbardziej newralgiczne dane. Z drugiej strony to, co za darmo, kojarzy nam się ze szmirą, bo przecież jakość kosztuje. Jednak jeśli idzie o muzykę prezentowaną przez Tryad, spokojnie możecie zaufać powiedzeniu mojej śp. prababci: jak dają, to brać – jak biją, to uciekać.

W Tryad nikt was nie pobije. To bardzo ciekawy projekt złożony z muzyków porozsiewanych po całym świecie, którzy nigdy się nawet nie spotkali w rzeczywistości. W 2006 roku – gdy został powołany do życia przez Johna Holowacha i Andrew Vavreka – mógł przekonywać o wspaniałym, twórczym potencjale Internetu. Dziś takie projekty nie robią już na nikim wrażenia, a podobny styl pracy można zaobserwować na co dzień (żeby nie szukać daleko: np. na przykładzie krajowego Hidden By Ivy, o którym niedawno pisałem). Holowach do spółki z niejakim RJ Marshallem odpowiedzialni byli za stronę muzyczną, Vavrek zaśpiewał własne teksty w sześciu utworach. Pozostałe kawałki to instrumentale lub zaśpiewały w  nich gościnne wokalistki. Całość utrzymana jest w nastroju najlepszych trip hopowych projektów lat dziewięćdziesiątych jak UNKLE czy Portishead, choć Holowach na pewno doskonale zna też twórczość DJ-a Shadowa, co słychać w jego samplach i beatach.

Jeśli chodzi o Vareka, to od początku kradnie show dla siebie, dzięki otwierającemu „Public Domain” „The Final Rewind”. Dramatyczna piosenka w sam raz na otwarcie, gdzie jego głos przypomina nieco najbardziej natchnione wokalne momenty Michaela Cretu, a jeszcze biorąc pod uwagę dodatkowe wokalizy w tle, skojarzeń z Enigmą narasta tylko więcej. Już w następnym kawałku pojawia się jednak Arna Garcia. Piosenki z jej udziałem należą do moich ulubionych, na czele z rozelektronizowanym „I See”. Syntezatorowe tło rozwija się wraz z linią wokalną – potem dołącza beat i pianino oraz charakterystyczny motyw zastępujący refren. Klimatyczne cudo i mój ulubiony kawałek w całym dorobku Tryad. Gdy po nim wracamy do kawałków Vavreka, trudno nie czuć się rozczarowanym. Szczególnie w dość banalnym i nudnawym „Peace On Earth (Same Place)”. Na szczęście w międzyczasie mamy kolejny tryumf kreowanej z początku atmosfery: „Witness”, znów z udziałem Arny Garcii.

Jeśli odnosicie wrażenie, że „Public Domain” to dość nierówna płyta – cóż, macie rację. Pomiędzy absolutnymi perłami są tu kawałki nijak do nich nie przystające (jak wspomniany „Peace On Earth” czy „Our Lives Change”). Na szczęście przeważają rzeczy ciekawsze. „My Piano Sings” to dla przykładu fajny moment, w którym Vavrek współpracuje wokalnie z inną kobietą, niejaką Joaną Smith. Szkoda, że kompozycja rozwija się dopiero na sam koniec, kiedy i wokalistka dopiero pokazuje pełnię swych możliwości. Mrok powraca w złowrogim „Dance Of The Urbanite”, gdzie dramatycznej muzyce wtóruje jeszcze inna kobieta, Ema Ava Soleil. Z utworów instrumentalnych zdecydowanie najbardziej przekonująco wypada „Sampling Memory”, brzmiący jak skrzyżowanie najlepszych momentów debiutu UNKLE z wrażliwością słoweńskiego Silence.

Pamiętam, jak na studiach mieliśmy z przyjacielem trip-hopowe fazy co jesień, w których nie brakowało i Tryad. Kolega wolał ich drugą płytę, „Listen”, i bardzo możliwe, że to równiejsza pozycja, bardziej godna polecenia. Lecz to na „Public Domain” jest „Final Rewind” i kawałki z Arną Garcią (na „Listen” z obecnych tu wokalistek pojawia się już tylko Ema Soleil). Tak że ode mnie macie rekomendację tego albumu – ale najlepiej sprawdźcie oba.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

3 komentarzy do "Tryad – Public Domain"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *