Hol Baumann – Human

Wspominałem wam już kilkukrotnie o francuskiej wytwórni Ultimae Records. Specjalizuje się ona we wszelkiej maści ambientach, psybientach, klimatycznej elektronice, która wycisza ciało, a umysł zabiera w iście odmienne stany świadomości. Jej katalog jest zdominowany przez wydawnictwa projektów Aes Dana, Asura i Solar Fields, choć wszystko i tak blednie w blasku Carbon Based Lifeforms. Dziś jednak opowiemy sobie o tzw. one shocie, który pozostaje jedną z najbardziej wyjątkowych płyt wydanych w panoramicznej okładce (do niedawna wszystkie krążki wydawane przez Ultimae charakteryzowała spójna, „panoramiczna” szata graficzna).

Hol Baumann to pseudonim francuskiego producenta i filmowca, Oliviera Oranda. Gdybym miał porównać do czegoś graną przez niego muzykę, postawiłbym jego płytę między twórczością Carbon Based Lifeforms a Juno Reactor. On sam mówi, że tworzy „dźwiękowe rzeźby”, starając się znaleźć złoty środek pomiędzy żywymi instrumentami a syntetycznymi podkładami jego ambientowych pejzaży. Z jednej strony mamy tu więc składniki, na których swoją wielkość buduje większość artystów ze stajni Ultimae, z drugiej Baumann dorzuca do nich elementy wprost z industrialu czy IDM-u. Delikatne terkoty i cykania w tle, pojedyncze dźwięki klawisza, często stanowiące kluczowy motyw kompozycji, plemienna perkusja czy orientalne wokalizy, które pozwalają od razu rozpoznać charakterystyczny styl Francuza.

Taki dobór środków sprawia, że Hol Baumann to wręcz wymarzony soundtrack do cyberpunkowych marzeń. Delikatnie snujący się „Breathe” intryguje od razu wplecionymi weń azjatyckimi wypowiedziami. „Radio Bombay” to już orientalne wokalizy po całości, można się poczuć zupełnie jak w multikulturowym Neo-Tokio. Żeby nie usnąć, z transu wybija – a raczej: po prostu przenosi w jego inny rodzaj – „Benares (Vârânaçî Edit)”. Główną rolę odgrywają tu powtarzane dwa dźwięki klawisza, lecz wszystko, co towarzyszy im w tle – wokalizy, elektroniczne efekty, industrialne walce – składają się na najżywszą kompozycję na płycie i murowany hit na psytrance’owe parkiety. Jeśli lubicie soundtrack do gry „Deus Ex: Human Revolution”, jestem przekonany, że Michael McCann słyszał „Human” – a przynajmniej „Benares”.

To jednak w zasadzie tylko jeden taki rodzynek w tym komplecie. Hol Baumann mimo wszystko stawia przede wszystkim na klimaty: czy to podlane IDM-ową starą szkołą („Hours”), czy też zmiksowane z psychodeliczną pozytywką i plemiennym bębnieniem jak w doskonałym kawałku tytułowym. Mistrzostwo osiąga jednak dopiero na sam koniec płyty, prezentując moje ulubione utwory obok „Benares (Vârânaçî Edit)”. „We Are Analog” – jak wskazywałby tytuł, iskierka nadziei, że jednak zostało w nas jeszcze coś z ludzi w tym cyfrowym świecie. Niespieszna progresja poszczególnych motywów wprowadza słuchacza w stan onirycznego otępienia, a IDM-owe „przeszkadzajki” majaczą już tylko gdzieś w tle. Z transu wybija dopiero finałowy „A Forgotten Ritual”. Przeszywając, rozdzierający – sprawiający, że z pewnością prędko o „Human” nie zapomnicie.

Jak już wspomniałem, Hol Baumann i jego „Human” to jedno z moich ulubionych wydawnictw Ultimae Records. Jeśli tylko lubujecie się w takich dźwiękach, szukacie cyberpunkowego soundtracku z własnym charakterem – gwarantuję, że się nie zawiedziecie. Niestety, do dziś to jedyna płyta tego artysty. Spragnionym więcej mogę polecić tylko jego dwie koncertówki – „Live At Sonic” i „Human | Live Nuit Hypnotique #4” – a także serię kompilacji „Fahrenheit Project”. Baumann umieszczał premierowe nagrania na niemal każdej z nich – zbierze się z tego całkiem przyzwoita EP-ka.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

2 komentarze do “Hol Baumann – Human

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *