Hidden by Ivy – Inner

Trzeci album ghostrockowego projektu Andrzeja Turaja (God’s Own Medicine) i Rafała Tomaszczuka (Agonised By Love) to kolejna porcja urzekających kompozycji. Tym razem jest nieco bardziej optymistycznie, a w podróży towarzyszą nam niespodziewani goście.

Gdy cztery lata temu zachwycałem się debiutem Hidden by Ivy, w głębi serca nieco się obawiałem, że będzie to jedyna pozycja w dyskografii tego projektu. Na szczęście czas szybko pokazał, że panowie są uparci i nawet jeśli ich twórczość trafia do dość kameralnego grona, nie poddają się i wciąż chcą rozpieszczać wyrafinowane podniebienia muzycznych wrażliwców. „Inner” nie stanowi odejścia od shoegaze’owo-postrockowej formuły, aczkolwiek wprowadza kilka nowości. I tak jak „Acedia” to od kilku lat mój stały towarzysz wczesnej, kolorowej jesieni, a „Beyond” doskonale mi się komponuje z zimowymi szarugami, tak „Inner” zdaje się najlepiej pasować do przepełnionej nadzieją i dziecięcą nostalgią wiosny.

Już poprzedni album duetu pokazał, że muzycy potrafią doskonale dobrać albumowy otwieracz. Pełniący wówczas tę rolę „Different World” z gościnnym udziałem Baśni Lipińskiej (która w pełni rozwinęła skrzydła na tegorocznym debiucie własnego projektu) to prawdopodobnie moja ulubiona kompozycja Hidden by Ivy. Rozpoczynający „Inner” utwór „The Wonder Years” raczej go nie przebije, ale to znowu moja ulubiona kompozycja na krążku. Nastrojowa gitara powoli kreśli lekkie tło, prowadząc do wpadającego w ucho refrenu. Podobnie zapada w pamięci słusznie wybrany na pierwszy singiel „The Fall”.

Gości nie zabrakło i tym razem. W „The Rainmaker” pojawia się stylowa partia harmonijki w wykonaniu laureata światowych festiwali jazzowych, Marcina Dyjaka. Refleksyjną aurę „In Front of Us” i podniosłego „The Bottom of the Sea” wspomaga gitara Ryszarda Czerneckiego z wciąż oczekujących na płytowy debiut Dziewcząt. Najbardziej jednak pod tym względem wyróżnia się zamykający płytę „Ghost of the Summer Past”. Nie dość, że pojawia się w nim trąbka Michała Michoty, to jeszcze gościnna partia wokalna Natalii Gadziny-Grochowskiej. Dodajmy, że znacznie spokojniejsza od tego, do czego przyzwyczaiła nas pod industrialnym szyldem Shagreen.

Odważniej niż na poprzednich wydawnictwach Hidden by Ivy sięgnęło po polskie teksty. Tym razem w zestawie czekają nas dwie kompozycje zaśpiewane w rodzimym języku: powoli rozkręcająca się „Rzeka” z artrockową solówką i wyjątkowo optymistyczne „Pozwól zapomnieć”. W tym drugim pojawia się jeszcze jeden gość, Maciej Sochoń z Seasonal. Oba kawałki mają swój urok i pasują do aury panującej na całym albumie, ale mimo wszystko wolę Hidden by Ivy w angielskim wydaniu.

„Inner” to kolejny dowód na to, że projekt Andrzeja Turaja i Rafała Tomaszczuka pozostaje jedną z najciekawszych krajowych propozycji dla fanów Talk Talk, późniejszej Anathemy czy Blackfield. Albo po prostu dla wszystkich, którzy doceniają w muzyce szczerość i wrażliwość. Bo nieodparcie mam wrażenie, że muzycy Hidden by Ivy wychodzą do swoich słuchaczy z sercami na dłoni. Mam nadzieję, że na tym materiale nie poprzestaną i trzymam kciuki, by jak najszybciej wyszli z nim do nas także na scenę. A niezależnie od tego do „Inner” chętnie powrócę na wiosnę, bo mam wrażenie, że odkryje wtedy przede mną kolejne tajemnice.

The following two tabs change content below.
Avatar

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...
Avatar

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Hidden by Ivy – Inner"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.