Somegirl – I’ve Been Known to Be Completely Wrong

Zdarza się czasem, że ktoś poleci mi zupełnie niepozorną płytę zupełnie nieznanego mi wcześniej artysty i nawet nie jestem w stanie zdać sobie sprawy, kiedy zdominowała moją playlistę i od paru dni słucham jej na okrągło. Gdy już jednak sobie to uświadomię, staram się znaleźć źródło tego fenomenu – i wcale nie zawsze się udaje. Tak miałem z Somegirl – synthpopowym projektem Stephena Morka. Takich elektronicznych efemeryd z paniami na wokalu znam na pęczki, i na pierwszy rzut ucha Somegirl wcale się spośród nich nie wyróżnia. A jednak coś w sobie mają wyjątkowego…

Może na przykład to, że w przeciwieństwie do większości takich projektów, nie szukają za wszelką cenę przebojowości, tylko stawiają na powolną progresję wcale nie tak oczywistych melodii – jak w otwierającym „I’ve Been Known to Be Completely Wrong” kawałku „Defeatist”. Z „elektronicznego strojenia orkiestry” wyłania się tu podbarwiona gitarowym loopem linia melodyczna, przechodząca w którymś momencie w syntezatorowy motyw, na tle którego wokalistka zaczyna szeptać, by już chwilę potem pełnym przejęcia głosem zaprezentować nam zwiewny refren. Z kolei w „I Know This” wita nas motyw pianina godny Roberta Milesa, ale znów – zamiast atakować nas nachalną przebojowością, kawałek powoli się rozkręca i pozwala, by jego kolejne warstwy zupełnie bez udziału naszej świadomości wpadały nam w ucho. Swoją drogą, aż ciężko uwierzyć, że Mork znalazł śpiewającą w tych piosenkach Kristin Buckman przez ogłoszenie – doskonałe zgranie tego kompozytorskiego duetu wskazywałoby raczej na bardziej naturalny charakter ich znajomości.

Bardziej dyskotekowy i skoczny charakter Somegirl objawiają dopiero przy „Yes / No”, na hit nadawałby się też „Try to Relate”. Piosenka ewidentnie bardziej radiowa, choć znów oryginalnie wyprodukowana – wokalistkę przykrywają syntezatorowe plamy, co buduje momentami wrażenie, jakby wołała do nas gdzieś z oddali. Podobny efekt uzyskano w refrenie „Some Girl”, choć tutaj zdecydowanie atmosferę najbardziej buduje zmysłowy szept wokalistki. Ale nie samą elektroniką Somegirl żyje, znalazło się tu też miejsce na przykład dla przejmującej miniatury „Waiting”, w której smutnemu głosowi Buckman towarzyszy tylko subtelne, ledwo słyszalne buczenie. Aż w następnym, wyraźnie skręcającym w stylistykę techno „Fast Enough”, wokalną pałeczkę musiał przejąć sam Mork.

„I’ve Been Known to Be Completely Wrong” to wielowątkowy, bardzo ciekawie zrobiony krążek, który przywodzi czasem na myśl wczesne dokonania Hooverphonic (te z Liesje Sadonius), czasem przypomina trochę Portishead (za sprawą wokalistki). Boję się jednak wsadzać Somegirl do triphopowej szufladki, trochę to zbyt syntetyczne. Stephen Mork wydał jeszcze pod tym szyldem dwie płyty, niestety, każda już z inną wokalistką. O ile „She’s Full Of Secrets” ma jeszcze interesujące momenty, tak na dopełniony niepotrzebnymi coverami „The Velvet Hour” można już tylko spuścić zasłonę milczenia. Kolejnych płyt już pewnie nie będzie, wychodzi więc na to, że Somegirl to gwiazda, która zgasła, zanim na dobre udało jej się zabłysnąć. Tym bardziej warto się z „I’ve Been Known to Be Completely Wrong” zapoznać.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

0 komentarzy do "Somegirl – I’ve Been Known to Be Completely Wrong"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *