Kategoria

płyty

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble – The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble

00s, płyty Autor: rajmund lis 18, 2013 1 komentarz

Darkjazz to dość nieznany wynalazek, ale od paru lat zdobywa coraz szerszą popularność w pewnych undergroundowych kręgach. Za prekursorów tego łączącego darkwave’owe klimaty z ciepłymi, jazzowymi brzmieniami gatunku można chyba uznać Bohren & der Club of Gore – zwłaszcza ich krążki „Sunset Mission” i „Black Earth”. Do darkjazzu z pewnością będę na tym blogu wracał i wtedy sobie powiemy o Bohrenach,…

Somegirl – I’ve Been Known to Be Completely Wrong

00s, płyty Autor: rajmund lis 11, 2013 Brak komentarzy

Zdarza się czasem, że ktoś poleci mi zupełnie niepozorną płytę zupełnie nieznanego mi wcześniej artysty i nawet nie jestem w stanie zdać sobie sprawy, kiedy zdominowała moją playlistę i od paru dni słucham jej na okrągło. Gdy już jednak sobie to uświadomię, staram się znaleźć źródło tego fenomenu – i wcale nie zawsze się udaje. Tak miałem z Somegirl –…

Ministry – With Sympathy

80s, płyty Autor: rajmund lis 04, 2013 komentarze 2

Każdy z nas był kiedyś nieszczęśliwie zakochanym nastolatkiem. Nawet Al Jourgensen z Ministry. Zanim zdobył uznanie płytami „The Land of Rape and Honey” oraz „The Mind is a Terrible Thing to Taste”, zanim odebrał platynową płytę za „Psalm 69”, zanim zaczął taśmowo nagrywać płyty przeciwko polityce George’a W. Busha i zanim ostatecznie oszalał, na zmianę kończąc karierę, reaktywując zespół i wydając co…

Don Bradshaw-Leather – Distance Between Us

70s, płyty Autor: rajmund paź 31, 2013 komentarze 2

Ciemna noc, księżyc wysoko na niebie. Demoniczna kareta pędzi zapomnianą przez świat drogą, ciągnięta energicznie przez dwoje diabelskich koni. Gdyby nie spowijający całą sytuację mrok, zapewne można by było dostrzec w ich oczach odbicie najgłębszych piekielnych czeluści. Jednakże światło wygasającego powoli lampionu, trzymanego w jednej ręce przez niepozornego woźnicę, nie jest w stanie dotrzeć do ich łbów. Woźnica ślepo patrzy…

Falco – Wiener Blut

90s, płyty Autor: rajmund paź 28, 2013 komentarze 3

Choć Falco to do dziś „najlepiej sprzedany” austriacki wokalista, kojarzy się go już raczej tylko z jedną piosenką: „Rock Me Amadeus”. Ktoś tam jeszcze słyszał „Der Komissar” (np. w wykonaniu niejakiego Trenta Reznora), parę osób zna pewnie „Vienna Calling” albo „Jeanny” (niekoniecznie w którymś z wykonań niejakiego Michała Wiśniewskiego), generalnie jednak nie wychodzi się poza płytę „Falco 3” – reszta…

Mortiis – The Smell of Rain

00s, płyty Autor: rajmund paź 21, 2013 komentarze 4

Ach, Mortiis… To dopiero rodzynek autokreacji. Kryjący się pod tym pseudonimem Håvard Ellefsen rozpoczynał karierę w srogim, blackmetalowym zespole Emperor. Czegoś mu w nim jednak zabrakło, gdyż szybko powołał do życia masę (w większości dość efemerycznych) projektów pobocznych, grających darkwave, dark ambient i inne dziwaczne dźwięki z tychże szufladek (dla wtajemniczonych trzy słowa: Cold Meat Industry). „The Smell of Rain”…

Ké – I Am ()

90s, płyty Autor: rajmund paź 14, 2013 1 komentarz

Nie cierpię określenia „artysta jednej piosenki”. Bo co ono tak naprawdę oznacza? Że ktoś nagrał tylko jedną piosenkę, która stała się popularna? Że ktoś zrobił tylko jedną dobrą piosenkę, której w ogóle da się słuchać? Najczęściej za to, że nie wylansowano kolejnych przebojów jakiegoś „artysty jednej piosenki”, odpowiedzialna jest wytwórnia, kiepska promocja, słabe kontakty z mediami, ale nie znaczy to…

Tribe – Abort

90s, płyty Autor: rajmund paź 07, 2013 Brak komentarzy

Jeśli graliście kiedyś w System Shock 2, to na pewno kojarzycie Erica Brosiusa – człowieka, który zrobił fenomenalną ścieżkę dźwiękową do tej (równie fenomenalnej) gry (jej recenzja tutaj). Na pewno kojarzycie też SHODAN, główną antagonistkę w tejże produkcji. A jeśli graliście też w pierwszą część serii, powinniście również wiedzieć, kim jest Greg LoPiccolo – wszystkie te sekwencje bipnięć, które składały się…

SSQ – Playback

80s, płyty Autor: rajmund wrz 29, 2013 Brak komentarzy

Jakiś czas temu widziałem dziwny film. Nazywał się „Beyond the Black Rainbow” i był totalnie zrytym s-f, nastawionym bardziej na wprowadzenie widza w synestetyczny trans i zaoferowanie mu niecodziennych doświadczeń niż wciąganie fabułą (którą sprowadzono do niezbędnego minimum). Najlepiej jednak zapamiętałem z niego głębokie zakorzenienie w popkulturze lat osiemdziesiątych. Przyznaję, trochę trudno było wysiedzieć, ale gdy dobrnąłem wreszcie do napisów…

1 38 39 40