Nuovo Testamento – New Earth

2021, płyty Autor: Charlotte Sometimes lis 30, 2021 Brak komentarzy

Lata temu w internecie popularny był cytat przypisywany Frankowi Zappie: „mówić o muzyce to jak tańczyć o architekturze” (choć wiadomo, jak to jest ze złotymi myślami przeklejanymi po tysiąc razy, więc nie zaręczam autorstwa). Generalnie się z tym nie zgadzam, lecz w przypadku płyty, o której chcę dzisiaj opowiedzieć, może te słowa mają jakąś rację bytu.

Ostatnie lata rozpieszczają miłośników brzmień wyraźnie inspirowanych latami 80., obfitując w projekty, które mocno z nich czerpią, jednocześnie mając przy tym do zaoferowania coś od siebie. Nie inaczej jest w przypadku włosko-kalifornijskiego projektu Nuovo Testamento. Tak jest – mieliśmy już renesans gotyku, synthpopu i post-punku, przyszła i pora na italo disco z prawdziwego zdarzenia.

„New Earth” to drugie wydawnictwo zespołu, po o wiele mroczniejszej, post-punkowej EP-ce „Exposure” z 2019 roku. Jest to materiał bardzo spójny, ale bynajmniej nie monotonny. Niektóre kawałki, jak „Vanity”, czerpią bardziej wprost z wspomnianego italo disco, tytułowy „New Earth” uderza w bardziej ponure, minorowe tony, a „Electricity” marzy mi się usłyszeć kiedyś na jakiejś klubowej imprezie, bo coś czuję, że naprawdę miałoby potencjał wyrywać ludzi na parkiet. (Na marginesie – outro tegoż zdaje się być bezpośrednim nawiązaniem do jednego z evergreenów italo disco, czyli „Hey Hey Guy” Kena Laszlo, o którym Rajmund pisał więcej tutaj.)

Pozwolę sobie oddać tutaj głos wokalistce i autorce tekstów, Chelsey Crowley, która w wywiadzie dla post-punk.com skomentowała teksty na płycie następująco:

Moje teksty dotyczą zwykle mrocznych czy politycznych kwestii, ale [w czasie powstawania albumu] wszystko było już wystarczająco mroczne i uwikłane w politykę. Nagle wyrazem buntu stało się śpiewanie o dobrej zabawie, więc trzeba było się trochę oderwać od tego wszystkiego i pobawić w world-building. Myślałam o najbardziej znanych popowych hitach i tym, jak inspirujące potrafią być, czego moim zdaniem się nie docenia […]. Idea kontroli i poczucia własnej wartości jest bardzo obecna w takich piosenkach i też chciałam to wykorzystać.

Chelsey Crowley

Co tu dużo mówić – ta płyta to kawał porządnego, synthowego grania, przy którym noga sama chodzi w rytm automatu perkusyjnego. Całość można opisać krótko słowami „short and sweet”, bo płyta trwa jedynie pół godziny, przez co tym bardziej chce się do niej wracać po raz kolejny i kolejny.

Dlatego wybaczcie mi, że zaczęłam od przytoczenia tak wyświechtanego cytatu – ale moim zdaniem to jedna z takich płyt, która najlepiej obroni się sama, a opowiadać o tym, jaka jest fantastyczna, to jak opowiadać o tym, jak świetnie bawiłeś się na sobotniej imprezie komuś, kogo tam nie było.

Zapraszam Was więc na party z Nuovo Testamento – obiecuję, że będzie fajnie.

Autor

Charlotte Sometimes

Klimaty coldwave'u, gotyku (ale tylko tego dobrego) i szeroko pojętej elektroniki są najbliższe mojemu sercu, ale tak naprawdę moją muzyczną bibliotekę można określić mianem "wild mood swings".

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *