Baśnia – In Parts Messed Up

O Baśni mogliście przeczytać u nas już kilka lat temu, kiedy Rajmund recenzował jej debiutancką płytę „No Falling Stars and No Wishes”. Po trzech latach ukazał się nowy album artystki, czyli „In Parts Messed Up”. A, jak sama przyznała, prezentując album na premierowym koncercie w warszawskiej Hydrozagadce, wiele się przez te lata wydarzyło – zarówno na bardziej globalnym stopniu (chyba nie muszę się tutaj rozpisywać), jak i prywatnie w życiu artystki (i, chyba bezpiecznie można założyć, każdego z nas). Tym bardziej ciekawie słucha się tej płyty sięgając myślami do tego, kiedy trzy lata temu o podobnej porze w moich słuchawkach gościło „No Falling Stars…”. Ale po kolei.

Zgodnie z zapowiedziami samej Baśni, jest to płyta bardziej melancholijna i osobista od debiutu. Od siebie dodałabym też, że bardziej spójna. Całościowo przywodzi mi na myśl klimaty najntisowego dreampopu wymieszanego nieco z gitarowym gotykiem w stylu The Eden House.

Tę melancholię słychać zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Album otwiera kawałek „Run North” – jedyny na płycie, w którym usłyszymy Baśnię śpiewającą nie tylko po polsku, ale także… po szwedzku. I przyznam, że bardzo chętnie usłyszałabym tego więcej w jej twórczości i zobaczyła, jak ta wrażliwość przekuwa się na polskie teksty. Tutaj dostajemy zaledwie próbkę tego, a jednak słowa Znajdę w sercu nowy dom / Znajdę go daleko stąd utknęły mi w głowie, odkąd pierwszy raz usłyszałam ten kawałek i są w swojej prostocie szczerze poruszające.

Jednym z mroczniejszych momentów na płycie jest utwór „No One Is Gonna Get Me Out”, który jednocześnie najbardziej przywodzi na myśl debiut. Muzycznie, ale też tekstowo – od razu przykuwa uwagę wers I wanted hard to talk with you / You know it’s hard, you know it’s true, który wywołuje małe deja vu do tekstu „I Feel The Void” (Tonight, I wanted to talk with you / You never want to talk, it’s true / Sad, true).

Poza otwierającą album „Ucieczką na północ”, moimi faworytami są dwa kawałki zamykające płytę, czyli „The Future is Bright Again” i „Stop This Moment”. Oba utwory w piękny sposób uchwytują słodko-gorzką tęsknotę, która jest tak obecna na całej płycie, wymieszaną z poczuciem nadziei. Pewien akt wiary przy zmianie na lepsze; nieuniknione poczucie smutku związane z porzucaniem części dawnego życia i pewnych części siebie. Szczególnie właśnie „Stop This Moment” – muzycznie jest to jeden z bardziej radosnych momentów na płycie, a jednak słowa opisują rozterki i zwątpienie związane z podjęciem decyzji, dokonaniem zmiany.

I cannot see the future

The answer is not my past

I look inside my feelings to understand why

I need to change my life

„Stop this moment”

Na koniec warto też wspomnieć o teledyskach do singli z płyty – są bardziej DIY niż klip do „Night of the Lost” z debiutu (co bynajmniej nie jest minusem), a każdy z nich jest nakręcony w malowniczych szwedzkich sceneriach. Last but not least, oprawa graficzna świetnie współgra z klimatem albumu, a sama płyta wydana jest pięknie (więc jeśli jeszcze nie złożyliście zamówienie na Bandcampie, to warto!).  

Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnej płyty i następnego obranego przez Baśnię kierunku – i mam nadzieję, że szczęście znalezione na dalekiej północy nie przeszkodzi w tym, żeby zagrać od czasu do czasu w szarej Polsce. 

Podobało się? Rozważ postawienie mi kawy!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
The following two tabs change content below.

Charlotte Sometimes

Klimaty coldwave'u, gotyku (ale tylko tego dobrego) i szeroko pojętej elektroniki są najbliższe mojemu sercu, ale tak naprawdę moją muzyczną bibliotekę można określić mianem "wild mood swings".

Ostatnie wpisy Charlotte Sometimes (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Baśnia – In Parts Messed Up"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.