Nie cierpię określenia „artysta jednej piosenki”. Bo co ono tak naprawdę oznacza? Że ktoś nagrał tylko jedną piosenkę, która stała się popularna? Że ktoś zrobił tylko jedną dobrą piosenkę, której w ogóle da się słuchać? Najczęściej za to, że nie wylansowano kolejnych przebojów jakiegoś „artysty jednej piosenki”, odpowiedzialna jest wytwórnia, kiepska promocja, słabe kontakty z mediami, ale nie znaczy to…



