Timecop1983 – Waves EP

Jakiś czas temu Jon Krazov zatweetował do mnie w odpowiedzi na coś o darkjazzie, że nigdy nie wiązał muzyki z konkretną porą roku. To mi dało nieco do myślenia nad percepcją tej sztuki. Już „Chłopi” Reymonta uświadomili mi w liceum, jak wiele w ludzkim życiu (i to bynajmniej nie tylko tym znacznie oddalonym od miejskich pejzaży) zależy od pór roku i jak nieodłączną jego częścią jest tzw. „cykliczność”. Nie idąc jednak w stronę time is a flat circle i nie wdając się w dalsze egzystencjalne rozważania, są na przykład takie płyty, a może i całe nurty muzyczne, których za cholerę nie tknę o nieodpowiedniej porze roku.

No bo jak tu słuchać sobie radosnych ejtisów czy innych retro wave’ów, jak się właśnie robi szaro, buro, zimno i jeszcze jakiś śnieg w perspektywie? Perturbator pewnie między innymi dlatego tak u mnie wygrał, bo trafił idealnie na swój czas w moim życiu. Tym bardziej zmartwiłem się, gdy na początku października w moim bandcampowym feedzie pojawiła się EP-ka „Waves” Timecop1983.

Timecop1983 już wcześniej kupił mnie pojedynczymi singlami oraz – nieco mniej – długograjem „Journeys” (trzeba przyznać, gość jest płodny), niecierpliwie więc wypatrywałem czegoś więcej. A tak zupełnie na marginesie: biorąc pod uwagę takich artystów jak Miami Nights 1984 czy Tommy ’86, ciekawe, kiedy im się pokończą lata z ejtisowej dekady. Zwłaszcza że „rok” ’88 już sobie przywłaszczyły trochę inne środowiska…

I już pierwszy kawałek, zatytułowany „Tonight”, zachwycił mnie bez reszty.

Swoją drogą, to taki oklepany tytuł, już nawet na scenie new retro wykorzystał go Le Cassette w swoim, bodaj nawet najlepszym, utworze. Ale Timecopowy „Tonight” to wręcz idealna ilustracja do obrazka z okładki. Palmy, zachód słońca, jakaś posiadłość w Miami, tylko TRON-owa siatka zamiast basenu. I tak przez dobre pięć minut, ale żeby nie było, że to po prostu kolejny nastrojowy synthwave. Pod koniec drugiej minuty wchodzi nawet nadająca temu wszystkiemu odrębny charakter gitara. Żyć nie umierać.

Atmosferę z powodzeniem kontynuuje „Closer” – tytuł sugerujący klimaty w sam raz na „tonight”. Może już nie tak wyrazisty jak otwieracz, ale w końcu po rozpoczęciu z przytupem budowanie nastroju można kontynuować w nieco bardziej wyważony sposób. I tak też robi holenderski producent, przeplatając swój utwór powracającymi partiami syntezatorowych melodii. Zmianę nastroju przynosi „In Your Arms” (widzicie, jak te tytuły układają się w spójną całość i prowadzą bezpośrednio od jednego do drugiego?). Pozytywny atak strumieni arpeggiatorów od samego początku. Potem się co prawda nieco uspokaja, ale przez całą kompozycję jest skocznie i radośnie.

Tytułowe „Waves” wykorzystuje podobne patenty, ale w mniej nachalny sposób.

To znacznie lepszy i bogatszy utwór. No dobrze, było, że dziś wieczór, zrobiło się bliżej, wylądowaliśmy w ramionach, zalaliśmy falami… Pozostało uciekać. „Running Away” to jednak żadne doły, a bardzo udany zamykacz, który pozostawia słuchacza z chęcią puszczenia EP-ki raz jeszcze. Można więc stwierdzić, że swoją rolę spełnia z równym powodzeniem, co „Tonight” (i znowu pojawia się fajna gitara).

Timecop1983 nie próżnuje i od czasu opisywanej EP-ki już wydał nowego singla. Tym razem z soundtracku do gry Crossing Souls, który współtworzy z Chrisem Köbke. Sama gra też się zapowiada ciekawie, warto rzucić okiem). Przyznaję, że trochę za nim nie nadążam, a samo „Waves” leży u mnie dalej na playliście do dalszego odsłuchu, no bo nie pasuje mi ta płyta do obecnej aury zupełnie. Ale już się nie mogę doczekać, jak przyjdzie wiosenne słońce i letnie upały. Wtedy będę mógł w pełni rozkoszować się „Tonight”. Bo to przecież jest jak na tej EP-ce: po każdym „Running Away” przychodzi kolejne „Tonight”.

Because time is a flat circle.

PS Jedyne, czego mi brakuje w tym zestawie, to jakiś kawałek z gościnnym wokalem. „Dreams” z „Journeys” miotło.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

3 komentarzy do "Timecop1983 – Waves EP"Dodaj swój →

  1. Synthwave, czyli powrót w muzyce do lat 80 szaleje w USA. Czasy kiedy można było korzystać z dobrodziejstw życia do woli (zasoby naturalne, kariery, technologia, rozwój gospodarczy), a przy okazji doświadczyć mistycznych podróży. Muzyka Synthwave pozwala nam liznąć atmosferę z tamtych lat, a dzięki podkręconemu brzmieniu (basy, dub) nie traci na wartości we wspólczesnej muzyce. Można przy tej muzyce pracować, uczyć się, odpoczywać, bawić się, a także przy mocniejszych kawałkach – wcisnąć w podłogę gaz podczas wieczornych przejażdzek po mieście cziesząc się muzyką i iluminescencją.

  2. przeczytalem sobie twój wpis o timecopie i się zastanawiam czy w nocy nie lunatykuje i czy sam tego bloga nie napisałem… ej… czy jesteś mną?

    pozdro80s’

    TimeCop rządzi
    Perturbator miażdży

    polecam jeszcze Com Truise’a

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *