Timecop1983 – NRD Klub, Toruń, 30.9.2016

Pieniądze, kariera, wielkomiejski szum i korporacyjny rollercoaster… Nie mówię, żeby od razu to wszystko skreślać bez szans – ale czasem po prostu dobrze jest na chwilę zwolnić, spontanicznie pojechać na pierogi do Torunia i poczuć się jak w Miami.

Impreza pod szumnym tytułem „Ostatnie Melo Lata” nie mogła okazać się byle czym i od samego początku na byle co się nie zapowiadała. Już patronat zasłużonej toruńskiej imprezy Laser Terror rokował jak najlepiej, a co dopiero specjalny gość tego wieczoru: sam Timecop1983, którego nieraz na tym blogu chwaliliśmy – czy to za sprawą EP-ki „Waves”, czy też już pełnowymiarowego „Reflections” z 2015 roku. I oczywiście nie mogliśmy przegapić jego pierwszego występu na żywo w Polsce.

Choć przez cały pobyt w grodzie Kopernika wypatrywałem na jego urokliwej starówce Crocketta i Tubbsa w Ferrari Daytona Spider albo chociaż Jean-Claude’a Van Damme’a, klimat lat 80. dało się poczuć pełną gębą dopiero wieczorem, już w klubie. Samo NRD bardzo pasowało do odbywającej się w nim imprezy: nastrój potęgowały zarówno stare telewizory kineskopowe pełniące rolę ozdoby, jak i retro-pikselartowa zapowiedź samej atrakcji wieczoru zapuszczana na barze.

Następnie w nastrój odpowiednio wprowadził DJ-ski set, w którym nie zabrakło ejtisowych evergreenów, ale też mniej znanego klimatycznego podziemia. W sam raz żeby odpowiednio nastroić się przed głównymi atrakcjami wieczoru i przygotować na podróż w czasie do ulubionej dekady wszystkich synthwave’owców. Ale jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, do razu należy je rozwiać: to nie była (i w żadnym momencie nie miała być) sieka równa Perturbatorowi. To była zupełnie inna impreza.

Wszelkie wątpliwości rozwiała już muzyka Neon Noxa, która koło północy przeniosła wszystkich zebranych na gorącą plażę w Miami, gdzie nie pozostawało nic innego jak wychillować się przy zachodzie słońca z drinkiem z palemką w dłoni. Materiał z jego dwóch dotychczas wydanych EP-ek przenosił właśnie w te tak uwielbiane przez nas klimaty, aczkolwiek nie brakowało urozmaiceń takich jak żywcem wyjęte z tamtej epoki solówki gitarowe Powernerda czy wokal Rebecki Stragefors z zapowiadającego nadchodzącą trzecią EP-kę Neon Noxa „Checkpoint” (ostrzegam: kawałek się niesamowicie czepia).

Sam Timecop1983 zaczął podobnie jak na „Reflections” – od „Don’t Let Go” z niezastąpioną Daną Jean Phoenix. Choć w obu przypadkach może nie jest to otwarcie rodzące trzęsienia ziemi, z pewnością od razu nadaje ton pod resztę repertuaru. Pokazało też, że w odróżnieniu od swojego m(r)oc(z)niejszego kolegi po fachu z Lyonu, holenderski producent nie będzie unikał utworów wokalnych. Tego wieczora usłyszeliśmy jeszcze chociażby „My First Crush”, w którym udziela się Trevor Something, „Let’s Talk” z Joshem Dallym czy nieśmiertelny „Dreams”, znowuż z Daną Jean Phoenix.

Ale nie samymi wokalnymi kompozycjami człowiek żyje. Większość setu stanowiły wszakże nastrojowe, instrumentalne zamulacze jak „New Horizons” czy „Far Away” ilustrowane odpowiednimi wizualizacjami utrzymanymi w odpowiedniej estetyce (również cyberpunkowej). Wciąż jednak brakowało mi do pełni szczęścia mojego ulubionego „Tonight”. Gdy w trakcie bisowej dogrywki ktoś rzucił spod sceny ten tytuł, Timecop zażartował tylko, że „tomorrow”. Na szczęście specjalnie dla tego człowieka ostatecznie sięgnął jeszcze po tę klimatyczną perełkę. I ja mogłem się więc poczuć w pełni usatysfakcjonowany.

„Ostatnie Melo Lata” okazało się udanym świętem dla fanów synthwave’u, a także idealną odskocznią w dźwięki lat osiemdziesiątych, przy których można choć na chwilę zwolnić czas i zapomnieć o codziennej współczesności. Tak jak robiliśmy to tłumnie pod sceną, pozostaje tylko podśpiewywać z Daną Jean Phoenix:

Do you wanna go, oh-oh-oh-oh
Get away, ay-ay-ay-ay

Tego wieczoru na pewno warto było w taki właśnie sposób uciec. Pozostaje mieć nadzieję, że to nie koniec i jeszcze nieraz zobaczymy się na występach synthwave’owców w Polsce. Kto wie, może uda się kiedyś zobaczyć wspomnianych Danę czy Trevora na własne oczy na ziemi piastowskiej?

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *