Timecop1983 – Reflections

Staram się dbać o zróżnicowanie poruszanych na tym blogu tematów i nawet jeśli mam kilka ulubionych szufladek muzycznych, nie lubię pisać dwa razy o tych samych artystach. O Timecopie1983 pisałem już pół roku temu przy okazji jego wówczas najświeższej EP-ki, „Waves”. Muszę jednak do niego wrócić, bo właśnie ukazała się jego nowa płyta.

I zdecydowanie nie mogę tego faktu przemilczeć.

Chociażby dlatego, że jest to pierwszy album, który ukazuje się pod szyldem NewRetroWave Records. Tak jest, nasz ulubiony kanał na YouTubie, prawdopodobnie najbardziej zasłużone dla propagowania wszelkiej maści synthwave’u źródło informacji, doczekało się własnego labelu. Sądząc po publikowanych na oficjalnym fanpage’u materiałach można się spodziewać, że będzie to wkrótce mekka dla największych marek new retro, a i sam start zaliczył już z grubej rury. W końcu Timecop1983 też już wyrobił sobie sporą renomę i zaskarbił grono fanów swoimi poprzednimi płytami (w tym mnie).

W recenzji „Waves” zwróciłem uwagę na brak utworów z gościnnym udziałem wokalistek i wokalistów.

„Na nowym krążku znajdzie się wiele wokali, więc mam nadzieję, że będziesz zadowolony!” – napisał mi w odpowiedzi sam Timecop. No i jestem, ciężko by było nie być zadowolonym, rzuciwszy już wstępnie okiem na tracklistę. Co drugi kawałek to jakiś featuring: Ollie Wride, Trevor Something czy ponownie Dana Jean Phoenix, która wcześniej śpiewała w cudownym „Dreams”. Zresztą otwierający „Reflections” „Don’t Let Go” z jej udziałem ewidentnie do tego kawałka nawiązuje – i chwała mu za to.

Na wyróżnienie zasługuje też „Lost Without You”, w którym zaśpiewał Matt Turkington. Choć towarzyszy mu jeszcze oldskulowo przerobiony „głos robota”, melancholijny tekst i rozdzierający krzyk przypominają, za co tak kochaliśmy ejtisowe przeboje. Jeszcze lepiej wypada to chyba w „Wild Love”. Spokojnie mógłby robić za etatową balladę na wyrywanie natapirowanych, ejtisowych dziewczyn AD 1983.

Warto się też zatrzymać przy „Tonight”.

To lekko zremiksowana wersja mojego ulubionego kawałka z „Waves”, w której gościnnie zaśpiewał niejaki BackInTheFuture. Jego linia wokalna od razu budzi skojarzenia z przebojami Phila Collinsa i stawia ten utwór gdzieś pomiędzy „In the Air Tonight” a „Another Day in Paradise”. Takie słoneczno-plażowe klimaty rodem z Miami doskonale zresztą oddają nastrój reszty płyty. Timecop1983 to nie Perturbator czy inny darksynthowiec. Jego syntezatorowe melodie są pozytywne i na swój sposób radosne (zwłaszcza przy automacie perkusyjnym, który doskonale słychać np. na początku „New Horizons”). Nie brakuje w nich i melancholii, jak w „Drifting Away” czy „Bright Lights”, ale to wciąż rozmarzony nastrój rodem z „Miami Vice”. Jeśli podobały wam się poprzednie dzieła Holendra, „Reflections” możecie brać w ciemno.

Cieszy mnie, że Timecopowi udało się utrzymać spójność całej płyty, a kawałki wokalne urozmaicają instrumentalną resztę. „Reflections” to wymarzony debiut dla labelu NewRetroWave Records i doskonała płyta na lato. Doczekała się nawet limitowanej wersji kasetowej – żebyście mogli iść z nią na plażę w towarzystwie oldskulowego „jamnika”. Wydanie na CD też jest dostępne – zamawiajcie, póki jeszcze są! Ja już swój egzemplarz mam.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

1 komentarz do "Timecop1983 – Reflections"Dodaj swój →

  1. Czyli retrowave nie zaczął jednak zjadać tak szybko własnego ogona? Nic tylko ładować kasetę do starej Mazdy MX-5 i wio! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *