Super Girl & Romantic Boys – Miłość z tamtych lat

Super dziewczyna i romantyczne chłopaki byli jednym z najciekawszych zjawisk na polskiej scenie muzycznej przełomu wieków. Nawiązywali do lat osiemdziesiątych, zanim to się stało modne, i to też nie kopiując bezmyślnie najpopularniejsze zachodnie zespoły tamtej dekady, lecz czerpiąc garściami z obciachowego, lokalnego podwórka, na którym grały Kombi czy Urszula. Zanim Warszawa – Powiśle została opanowana przez hipsterów, oni nakręcili tam swój najsłynniejszy teledysk. Mieli na siebie rewelacyjny pomysł i konsekwentnie go realizowali, zdobywając wcale niemałą popularność. Polski rynek potraktował ich w typowo polski sposób. Wytwórnia SP Records, dla której nagrali debiutancką płytę, odmówiła jej wydania. Tytuł pierwszego najważniejszego polskiego krążka XXI wieku skradli im z kolei Cool Kids of Death. Oto polska płyta roku spóźniona o 11 lat.

Na szczęście głupota (bo nie wiem, jak to inaczej nazwać) wytwórni nie zabiła Super Girl & Romantic Boys. Materiał nie przepadł całkowicie dzięki rodzącemu się powoli szałowi na Internet. I tak debiutancka płyta warszawiaków przez lata krążyła po sieciach p2p w formie niedopracowanego bootlega. Kto cieszył się tą muzyką pod taką postacią, wcale nie powinien sobie „Miłości z tamtych lat” odpuszczać, bo oba zestawy dość znacząco się różnią. Z oficjalnego wydawnictwa wypadły niektóre kompozycje (te najmniej udane jak „Nieotworzony list” i „Bukiet R” – nikt nie powinien za nimi tęsknić), dodano za to niemal drugie tyle bonusów. Poza tym nawet znane piosenki przeszły solidny remastering i brzmią jak nigdy dotąd. W skład „Miłości z tamtych lat” wchodzi też booklet pełen tekstów i archiwalnych zdjęć, a także dodatkowa płyta DVD z teledyskami i fragmentami koncertów. To się nazywa kompleksowe wydanie.

Ale do rzeczy. Zgodnie z pierwotnym zamysłem podstawowy materiał spinają klamrą dwa instrumentale, nawiązujące do tak ważnych w symbolice SG&RB dworców: „Dworzec Zachodni” i „Dworzec Wschodni”. To, co między nimi, skondensowano tym razem do najbardziej przebojowych piosenek, wyrzucając zbędne zapełniacze. Prosto z dworca przechodzimy do najlepszej wizytówki zespołu: zaśpiewanego na dwa głosy „Zimnego dnia” z częstochowskim rymowaniem w stylu „Twoje niespełnione obietnice, ten twój wieczny żal / Gdzie podziały się te chwile, kiedy w nas tak płonął żar”, monotonnym beatem automatu perkusyjnego i oczywiście uroczo kiczowatymi klawiszami. W „Podaj mi rękę swą” Ewik zostaje już sama, ale do formuły dołącza gitara.

Na największy hicior Super Girl & Romantic Boys nie musimy czekać jak kiedyś do drugiej połowy krążka, bo pojawia się już na czwartej pozycji. „Spokój” w ogóle się nie zestarzał i wciąż może uchodzić za jeden z najbardziej udanych przebojów polskiego new romantic. W tym kawałku wszystko jest na swoim miejscu, łącznie z refrenem zaśpiewanym przez noworomantycznego łobuziaka Kostję (trochę w stylu Kapitana Nemo): „Bo ja nie umiem kochać już / Bo ja nie umiem płakać już…”. Niewiele ustępuje mu „Na pętli znów”, choć formuła pozostaje ta sama. Jeśli ktoś wcześniej nie znał tych piosenek, ostrzegam: będą za Wami chodzić przez następne pół roku.

Z niewydanego debiutu ostało się też klimatyczne „Szkło” i nieco prostszy „Klub SS” (zaniepokojonych uspokajam, że skrót „SS” rozwija się w tekście jako „samotne serca”). „Miłość z tamtych lat” przynosi jednak jeszcze siedem piosenek, które zespół nagrał przed zawieszeniem działalności w 2006 roku. To już nieco inne klimaty, ale są dobrym dowodem na to, że zespół nie stał w miejscu i eksperymentował. „AGD” i „Syreny” to zwrot z przaśnego new romantic w stronę nowofalową, gdzie Kostja wyśpiewuje niepokojące teksty o kulcie AGD i wyjących syrenach, zamieniających ludzi w hieny. W „Chmurze” czy „Płytach” pojawiają się już wyraźnie nowocześniejsze aranżacje, a w „Komie” główną rolę nietypowo pełni gitara. Najmniej przekonuje zbyt wydumany „Mam jeszcze 3 życia”. Nadmiar elektronicznych odjazdów i powtarzany do znudzenia tekst po prostu męczą.

Jeśli ktoś przespał zjawisko, jakim był zespół Super Girl & Romantic Boys, to najwyższa pora to nadrobić – lepszej okazji nie będzie. Ekipa wróciła na dobre i aktywnie koncertuje. Zobaczymy, co tym razem z tego wyjdzie. Zainteresowanych tematem odsyłam do artykułu.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Super Girl & Romantic Boys – Miłość z tamtych lat"Dodaj swój →

Dodaj komentarz