Subheim – Approach

Po raz kolejny zwracam się w stronę Tympanik Audio – amerykańskiego labelu z Chicago zbierającego perełki nowoczesnej muzyki elektronicznej. W ostatnich latach jakby nieco mniej aktywnego, zdążyli jednak w przeszłości uzbierać w swoim katalogu prawdziwe cudeńka. Tym razem opowiem Wam o Subheimie, czyli Greku Kostasie Katsikasie.

Subheim to projekt zdecydowanie odmienny od wcześniej przytaczanych przeze mnie podopiecznych Tympanika, choć przez przypadek wyszła mi całkiem sensowna progresja od brzmień jawnie syntetycznych do idealnie udających organiczne. Wpierw pokazałem Wam wszakże Autoclav 1.1 – mocno zglitchowany IDM, pełen szorstkich beatów i surowych noise’ów. Niedawno pisałem o Stendecku, który był już bardziej melodyjny i melancholijny. Subheim to propozycja zdecydowanie najspokojniejsza, ambientowa, a wręcz filmowa. Byłby z tej płyty idealny soundtrack do jakiegoś smutnego obrazu, ale może lepiej kreować sobie takowe w głowie samemu.

Jeśli IDM to dla Was przede wszystkim powtarzalne motywy i agresywne rytmy, Subheim to coś zupełnie innego. Jakością i podejściem wyróżnia się na tle setek powtarzalnych projektów „tanecznej muzyki dla inteligentów” (no co? brzmi równie idiotycznie jak „inteligentna muzyka taneczna”). Emocjonalne instrumentale, nawet jeśli skomponowane z sampli i klawiszowych melodii, poruszają wszystkie najbardziej ludzkie ośrodki słuchacza i nie sposób odmówić im duszy. Weźmy taki „Away”, gdzie smutna pianinowa zagrywka wznosi się na wyższy poziom dzięki dramatycznym padom. W „Howl” po ludzkiej stronie trzymają nas płaczące smyki – to także jeden z trzech utworów, w których pojawiają się wokalizy niejakiej Katji, dodające element klimatów z dawnych produkcji wytwórni 4AD. Nawet jeśli w „Stranded” pojawia się wyraźniejszy, sztuczny beat, idealnie współgra z przetworzoną, zawodzącą melodią.

Momentami Subheim brzmi bardzo podobnie do Stendecka (szczególnie jego późniejszych produkcji) – jeśli więc spodobała Wam się twórczość Szwajcara, bez problemu odnajdziecie się na greckich terytoriach. „Ybe 76” to identyczna szkoła łączenia pianinowej melodyki z trzeszczącymi rytmami. Metaliczny „One Step Before”, niczym z jakiejś podziemnej komnaty, czy pełen ciepłych organów „Hush” mają w sobie wręcz jakiś sakralny, mistyczny pierwiastek. Na większości płyt Tympanika da się jednak na ogół wyróżnić jeden szczególnie wybijający się, absolutnie genialny kawałek – na „Approach” jest to „Hollow”. To już mroczna atmosfera rodem z ukrytej przed całym światem jaskini. Misternie utkane rytmy są jak delikatnie kapiąca woda, pod koniec czwartej minuty wchodzi kolejna metaliczno-orientalna melodia, a przez cały czas hipnotyzuje nas cudowny głos Katji. No nie powiem, że to nowa Lisa Gerard czy Elizabeth Fraser, ale wiecie, o co chodzi. Jej wokal uwodzi jeszcze w minimalistycznym „Voces Perdidas”, gdzie przywodzi mi na myśl wokalizy z soundtracku do „Blade Runnera”. W końcu Subheim to rodak Vangelisa, nie ma się więc co dziwić. Byłby to idealny finał płyty, ale w bonusie dostajemy jeszcze dwa remiksy – idealnie sprawdzają się jako autonomiczne reprise’y kawałków z podstawowego zestawu.

Debiutancki krążek Subheima to kolejna przepiękna płyta, dowodząca, że Tympanik Audio to jedno z najlepszych miejsc na odnajdywanie nowych miłości dla wielbicieli świeżej elektroniki. Katsikas ma zresztą dla tego labelu szczególne znaczenie, bo odpowiada za wiele projektów graficznych płyt innych wykonawców. A w tej roli sprawdza się równie świetnie jako twórca fenomenalnych nastrojów.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *