Sonic Mayhem – Doomsday

Opisywany tu album początkowo miał się ukazać jesienią… 2012. No ale cóż – czekałem, czekałem i czekałem, a tu ani widu, ani słychu. No z tym ani słychu to przesadzam, bo Sascha Dikiciyan ma wiecznie pełne ręce roboty: jak nie Borderlandsy, to Mass Effecty, Starcrafty albo inne Trony. Ogólnie tenże majster od growych soundtracków zasłynął swoim genialnym tworem do Quake’a II pod pseudonimem Sonic Mayhem. Początkowo miała być EP-ka, ale ostatecznie wyszedł pełnoprawny album.

I tak oto – Dzień Sądu nadszedł 17 lipca.

Album zaczyna się niewinnie od postapokaliptycznej „binarnej bestii”, która po rekonfiguracji swoich mechanizmów przeistacza się w… synthwave’owo-industrialną machinę. Mowa o „Futureland”, w którym palce maczał Power Glove. Tytułowy utwór to dla odmiany jazda bez trzymanki jak w Borderlandsach na nitro (ewentualnie jak w Mad Maxie, jako że ostatnio popularny). Po tej pięknej rozwałce przenosimy się do futurystycznego oczyszczenia z lekką dozą Depeszowego stylu, w którym to gościnnie śpiewa Malukah znana z coverowania growych pieśni. W efekcie dzięki temu połączeniu „Bleed Forever” powinien przypaść każdemu do gustu nawet jeśli – tak jak ja – nie przepada za kobiecymi wokalami. „Genesis” to ambientowo-noise’owa podróż w nieznane. Mniej więcej Reznorowe „Ghosts” zmiksowane z „Fixed”. Dodatkowym smaczkiem tego utworu są poukrywane sample z „Quake’a”. Album kończy tytułowy utwór w alternatywnym, spokojniejszym miksie, w którym tak w zasadzie brakuje tylko… napisów końcowych. Tak, tak powinien wyglądać Doomsday.

Po tych wielu latach wkładu w świat growej muzyki Sascha tym 6-utworowym albumem pokazuje swoje prawdziwe oblicze bez żadnych odgórnych ograniczeń. Myślę, że „Doomsday” stanie się jego nową wizytówką. Czy opłacało się czekać tyle lat? Oczywiście, że tak! I czekam na więcej. A tymczasem wracam ponownie do „albumu miesiąca” – co również i wam polecam!

PS Album ukazał się w wersjach: digital, CD, winyl oraz… dość bogatej „Producer’s Edition„.

The following two tabs change content below.
Wysłannik BadgerGoat'a, zabójca smoków, wielbiciel traktorów i innych bliżej nieokreślonych absurdów, poszukiwacz zaginionego kebabu. Uzależniony od muzyki, fanatyk nietypowych dźwięków. Ma chyba ze 100 gier na stimie, zna ponad 1000 zespołów. Live long and badger.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *