Podsumowanie roku 2014: Rajmund

Święta, święta i po świętach – rok się ma ku końcowi, najwyższa pora go podsumować. Poniżej klasyczna lista dziesięciu płyt, które zrobiły na mnie największe wrażenie przez ostatnie dwanaście miesięcy. Zanim jednak przejdę do właściwego zestawienia, mały bonus na rozgrzewkę. O Charli XCX nic na blogu nie pisałem, bo to przecież mainstream pełną gębą, nie wypada. Ale jeśli mainstream ma wyglądać jak ona, to przechodzę na jego stronę Mocy. „Sucker” to moja „ostatnia” płyta roku – odkąd gdzieś ją zaczęli streamować, nie schodzi mi z playlisty.

10. Clan of Xymox – Matters of Mind, Body and Soul (czytaj recenzję)

Ostatnie kilka płyt Clan of Xymox przyczyniało się tylko do tego, że skreślałem ten zespół coraz grubszymi kreskami. Do dziś mam traumę po potworku w postaci „Delete”. Na szczęście tegoroczna płyta Mooringsa zupełnie niespodziewanie okazała się bardzo sympatyczna i udanie towarzyszyła mi na początku wiosny. Kto stawia romantyczny, melodyjny gotyk ponad dyskotekowo-EBMowe łupanki, zdecydowanie nie może przejść obojętnie obok „Matters of Mind, Body and Soul”.

09. 2:54 – The Other I

Podziękowania dla @ksobny – sam z siebie bym pewnie na 2:54 nie trafił. Pierwszej płyty nie słyszałem, może dlatego nie będę narzekał jak jakiś Pitchfork. Zamiast nadmiernie analizować, po prostu dałem się kupić sennym, wpadającym w ucho piosenkom sióstr Thurlow. Poniżej sprzedaję jedną z nich.

08. Have a Nice Life – The Unnatural World

Z takich awangardowych klimatów miałem pojechać Frostem, ale zostawię to Zealowi, a sam wyróżnię Have a Nice Life. Zdrone’owany postpunk z gotycko-industrialnymi naleciałościami, obtoczony w nienaturalnych noise’ach. Takie jest „The Unnatural World” – miłego życia Wam.

07. I Break Horses – Chiaroscuro

Wszystko wskazuje na to, że to był rok drugich płyt – zajęły połowę tego zestawienia. Kolejna z nich to „Chiaroscuro” I Break Horses. W Pitchforkowej recenzji tej płyty padają nazwy: M83, The Haxan Cloak i Holy Other – nie widzę za bardzo związku, ale może coś w tym jest, takie join the dots tłumaczyłoby poniekąd, czemu mi się spodobało. Ach, i dziękuję tak w ogóle!

06. Johnny Hollow – A Collection of Creatures (czytaj recenzję)

No ileż można było czekać na tego nowego Johnny’ego Hollowa… Ale opłaciło się – „A Collection of Creatures” to płyta nie tak mroczna jak debiut, nie tak przebojowa jak „Dirty Hands”, za to spójna i dojrzała (tylko trochę krótka).

05. The Birthday Massacre – Superstition (czytaj recenzję)

I co z tego, że znowu to samo – po co zmieniać coś, co działa jak należy? Przesądy The Birthday Massacre chodziły za mną z taką samą intensywnością co poprzednie płyty.

04. Klaxons – Love Frequency (czytaj recenzję)

Humor po słabym Zoot Woman poprawiła mi tegoroczna płyta Klaxons. Szkoda, że spotkała się z tak słabym przyjęciem – co zdaje się zniechęciło zespół do dalszego grania. A szkoda, bo takiego grania nigdy dość.

03. Dead Astronauts – Constellations (czytaj recenzję EP-ki i wywiad)

Szarpanina na pudle była dość zawzięta, ale wyszło w ten sposób. Na trzecim miejscu Dead Astronauts – duet, który poznałem poniekąd przypadkiem, dzięki innemu laureatowi tego zestawienia. Pełnowymiarowy debiut „Constellations” zgrabnie połączył przebojowość i mrok, którymi dali się już poznać na wcześniejszej EP-ce.

02. Dum Dum Girls – Too True (czytaj recenzję)

Zanim przyszły „przeboje lata”, moja najbardziej katowana płyta tego roku. Uroczy wehikuł czasu w lata dziewięćdziesiąte, dreampopy i inny shoegazing.

01. Perturbator – Dangerous Days (czytaj recenzję i wywiad)

Żadnych niespodzianek, łatwo się było domyślić. „Dangerous Days” Perturbatora. Jedyna płyta w tym roku, o której z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że z taką samą chęcią będę do niej wracał za rok, pięć lat czy dziesięć. James Kent udowodnił, że na scenie retro wave’u nie ma konkurencji.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Podsumowanie roku 2014: Rajmund"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *