Julien-K – Death to Analog

Był kiedyś taki zespół Orgy. Zasłynął jako pierwsza kapela, która podpisała kontrakt z labelem Jonathana Davisa i błyskawicznie wdarła się na listy przebojów coverem „Blue Monday” New Order. To, co odróżniało Orgy od wielu innych industrial rockowych i nu metalowych tworów, które na przełomie wieków wypłynęły dzięki coverom hitów z lat osiemdziesiątych, to fakt, że ich pozostałe piosenki również prezentowały wielki przebojowy potencjał i wyraźnie czerpały z tamtego okresu. Nie bez powodu Orgy reklamowano jako „Duran Duran lat dziewięćdziesiątych”. Najlepszym dowodem na talent Kalifornijczyków do przebojów był ich drugi krążek, „Vapor Transmission”. Niestety, nie odniósł on już takiego sukcesu komercyjnego jak debiut, a sam zespół – po wydaniu własnym sumptem bardzo słabej płyty „Punk Statik Paranoia” – na wiele lat zamilkł z powodu konfliktu gitarzystów z wokalistą. Jay Gordon przywłaszczył sobie szyld „Orgy” i próbuje od jakiegoś czasu wyżebrać kasę od dawnych fanów na rozmaitych Kickstarterach. Nie ma jednak co marnować na to miejsca, zajmijmy się projektem Ryana Shucka i Amira Derakha, w którym więcej z dawnej orgii niż prawdopodobnie w czymkolwiek, co stworzy jeszcze Gordon (o czym w dość dosłowny sposób przekonuje poniższy teledysk).

O Julien-K mówiło się już w 2003 roku. Za sprawą strony internetowej projektu mieliśmy nawet wtedy okazję poznać pierwsze demówki, lecz na całą płytę trzeba było poczekać aż sześć lat. W tym czasie na soundtracku do filmu „Transfomers” pojawił się energetyczny utwór „Technical Difficulties”, zapowiadający, że czeka nas materiał nieco mocniejszy niż dokonania Orgy. W końcu 10 marca 2009 roku nakładem Metropolis Records ukazał się album „Death to Analog”. Pierwotnie miał zostać wydany 17 lutego – dnia, w którym Stany Zjednoczone oficjalnie przestawiły się z analogowej telewizji na sygnał cyfrowy. Ładnie by korespondowało z tytułem.

Materiał zamieszczony na krążku jest bardzo zróżnicowany, przez co cała płyta sprawia wrażenie dość nierównej. Nie brakuje hiciorów, które wcale nie ustępują najlepszym utworom Orgy i spokojnie mogłyby powalczyć na listach przebojów (przepełniony syntezatorami „Someday Soon”, singlowy „Kick the Bass” czy spokojniejszy „Maestro” z intrygującym klimatem). Zgrzytem jest cukierkowa ballada „Forever”, przywodząca na myśl najbardziej infantylne dokonania Linkin Park. Na szczęście złe wrażenie szybko zaciera utrzymany w noworomantycznym duchu „Spiral”, chyba najlepszy utwór w całym zestawie. Innym razem zespół próbuje pokazać się od mroczniejszej strony – wychodzi to różnie. Przepełniony „stękającymi” loopami „Systeme de Sexe” ma chyba budować dewiacyjno-erotyczny klimat – niestety, bardziej śmieszy, a sama piosenka jest zbyt monotonna. O wiele lepiej pod względem mroczności prezentuje się cover klasycznego utworu Romeo Void „Never Say Never” (w wersji Juliana: „Nvr Say Nvr”) – podbarwiony niepokojącą elektroniką refren „I might liked you better if we slept together” wbija się w głowę od pierwszego przesłuchania. Niestety, po tym kawałku płyta robi się już coraz mniej interesująca. Pewien powrót do przebojowych rejonów słychać w „Dystopian Girl” i „Disease”, lecz daleko im do chwytliwości „Spiral” i „Kick the Bass”. „Stranded” to znów niebezpieczne zbliżenie do melodyki Linkin Park, a „Look At U” sprawia wrażenie łagodniejszej odmiany „Technical Difficulties”. Szkoda, że w miejscu któregoś z nich nie znalazł się np. dodany dopiero na europejskim wydaniu „Dreamland„.

„Death to Analog” to bardzo sympatyczna, przepełniona melodiami płyta, której świetnie słucha się np. w drodze do szkoły czy pracy, ale niewiele więcej ma do zaoferowania. To bardzo nowocześnie brzmiący krążek (współprodukował go Tim Palmer, znany ze współpracy m.in. z The Cure, U2 i Dead or Alive), wyraźnie nawiązujący do lat osiemdziesiątych i pod tym względem na pewno spodoba się fanom Orgy – zwłaszcza, że prezentuje się o wiele lepiej od ostatnich dokonań macierzystej formacji Ryana Shucka i Amira Derakha.

Tekst ukazał się pierwotnie w portalu rockmetal.pl w lipcu 2009 roku.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Jeden komentarz do “Julien-K – Death to Analog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *