Johnny Jewel ‎– Windswept

Nic Wam nie mówi to nazwisko? A „Drive” szanujecie? Nowego „Twin Peaksa” oglądacie? No więc właśnie. Nie miejcie żadnych wątpliwości co do tego, że to płyta dla Was.

Amerykański producent wsławił się właśnie przede wszystkim współpracą z Nicolasem Windingiem Refnem. Udzielał się przy jego filmach „Bronson” oraz „Drive”. Początkowo miał zresztą zrobić cały soundtrack do tego drugiego. Studio filmowe wybrało jednak Cliffa Martineza. Jewel odbił sobie potem ścieżką dźwiękową do debiutu reżyserskiego Ryana Goslinga, „Lost River”.

Na „Drive” znalazły się jednak kawałki jego dwóch kapel: Chromatics i Desire. W jego artystycznym portfolio znajdują się jeszcze takie projekty jak Glass Candy i Symmetry. Jego numery znalazły się na składance z aktorskiego „Ghost in the Shell”. Trochę tego wszystkiego jest… Jewel musiał więc powołać do życia własny label, by to ogarnąć: Italians Do It Better.

I to właśnie jego nakładem ukazała się pełnoprawna solówka „Windswept”.

Do tej płyty byłem od początku nastawiony bardzo pozytywnie. Zachęca już jej cudowna okładka, na której Greta Slezáková została uchwycona w kuszącej pozie przez utalentowany duet Rene & Radka. Po usłyszeniu tytułowego kawałka, byłem już kupiony bez reszty. Ten przepiękny, noirowy saksofon…

Właśnie tak mógłby brzmieć soundtrack do nowego „Blade Runnera”.

„Windswept” nabrał zupełnie nowego kontekstu, gdy usłyszałem go w odcinkach nowego sezonu „Twin Peaks”. Wciąż jednak będę się trzymał cyberpunkowych, bladerunnerowskich skojarzeń. Przecież taka „Insomnia” byłaby idealnym zastępstwem Vangelisa do scen, przedstawiających nam budynek Tyrell Corporation. W „Between Worlds” brakuje tylko wokaliz Demisa Roussosa.

Ale są też na solówce Jewela bardziej przyziemne kompozycje. „Missing Pages” mógłby dla odmiany spokojnie znaleźć się w serialu „Stranger Things”. „Heaven” faktycznie pasowałby do klimatu starego „Twin Peaksa”, który tak charakterystycznie wykreował Angelo Badalamenti. Najbardziej odjechane lynchowe schizy mógłby zaś ilustrować „Strobe Lights”.

Szkoda, że nie trafił tu piękny „Shadow” Chromatics.

Szczególnie że Jewel wyraźnie zaznaczył tu obecność swoich innych projektów. Desire przedstawiło „Saturday” – kolejną lekką i uroczą piosenkę w stylu „Under Your Spell”. Symmetry sprokurował krótkie intro, a Glass Candy słyszymy w jazzującym „Motel”. Sam Chromatics zamyka zaś cały zestaw coverem tradycyjnego „Blue Moon”, który mogliśmy już usłyszeć na ścieżce dźwiękowej z „Lost River”.

Mam nadzieję, że „Shadow” został po prostu zachowany na okazję kolejnego albumu grupy. Ten, nazwany roboczo „Dear Tommy”, miał się ukazać już lata temu. Johnny Jewel zniszczył jednak wszystkie egzemplarze po tym, jak prawie umarł na Hawajach. W jego miejsce nagrał ponoć lepszą wersję… Po „Windswept” nie mam wątpliwości, że producent jest w najwyższej formie.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

0 komentarzy do "Johnny Jewel ‎– Windswept"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *