Hexperos ‎– The Veil of Queen Mab

Często w naszym zabieganym i pełnym stresu życiu nie mamy czasu na pewien rodzaj wyciszenia umysłu i całego siebie. Wyciszenia, pozwalającego nam na spokojne odetchnięcie i przemyślenie wielu spraw, które zaprzątają nam myśli. Nie mamy tej chwili, dzięki której możemy zatonąć w oceanie spokoju i relaksu, bo „zawsze coś”. I to jest bardzo smutne. Niekiedy po prostu trzeba odpocząć i dokonać tak jakby „wyłączenia się” – stanu, który często jest zbawienny w sytuacjach, które działają na nas wyjątkowo destruktywnie. I w takowych momentach odpowiednia muzyka potrafi zdziałać cuda i niesamowicie nam pomóc. Muzyka, której klimat i atmosfera jest materializacją tego, co nas uspokaja i wprowadza w pewien wyjątkowy stan.

Oczywiście tak jak każdy człowiek ma inny gust i kanon piękna, tak dla każdego różna może być to muzyka. Ktoś zapuści sobie wczesny Mayhem, ktoś inny powernoise, a jeszcze ktoś – disco z lat osiemdziesiątych (ciekawe kto – dop. raj). Jednakże ja nie należę do żadnej z tych grup społecznych i mam swoją muzykę relaksacyjno-kontemplacyjną. A jak na nią trafiłem? Ot, przypadek – swego czasu zagrywałem się w grę Chaos Legion. Nie pamiętam z niej wiele oprócz utworu z menu głównego, który jest po prostu piękny, i jednego z komentarzy na YouTube, który brzmiał mniej więcej so ethereal. I nagle mnie oświeciło: może istnieje muzyka, która tak się nazywa? Szybki przeszper internetów pokazał, iż tak, ethereal istnieje! Tak właśnie poznałem Hexperos – włoski duet muzyczny, który tak mnie urzekł.

A dlaczego? Bo ich muzyka jest po prostu piękna. Co prawda jak na dziesięć lat działalności mogą pochwalić się tylko dwoma pełnoprawnymi albumami, ale może to i lepiej? Dzięki temu ich utwory zachowują swą cudowną aurę i atmosferę. Tę aurę mistycyzmu i eteryczności, ten senny klimat, który tak często uspokaja mnie i moje nerwy. Wszystko tu jest po prostu świetne. Nie mamy tu niczego zbędnego – ot, jakieś ciche wybijanie rytmu jakimiś elementami perkusyjnymi w tle, gdzieniegdzie przebije się kontrabas z wiolonczelą, momentami przygrywa nam flet z cymbałkami (takimi, jakie miał Jankiel). Oczywiście wszystko podlane sosem celtycko-barokowo-neofolkowym, z dużym naciskiem na wspomnianą wcześniej muzykę ethereal.

Ale czymże byłoby to wszystko bez odpowiedniego głosu wokalistki? No właśnie, niczym. A głosu Alessandry Santovito „niczym” nazwać nie można, gdyż jej operowy gdzieniegdzie sopran jest po prostu niesamowity i pasuje do takowej muzyki wręcz perfekcyjnie. Są co prawda momenty, w których wcześniej wspomniane operowe wstawki współgrają mniej lub bardziej, jednakże nie zaburza to tej pięknej harmonii i chwilami minimalistycznego grania, którego jesteśmy w stanie uświadczyć na owej płycie. Tej magii oraz aury nie uświadczymy na co dzień w przeróżnych nagraniach muzyków nowoczesnych, którzy używają jedynie komputera i dodatkowej klawiatury sterującej, o nie. Tego, co robi Hexperos, po prostu nie da się ubrać w słowa.

Prawdopodobnie część z was czuje się zaskoczona bądź też zdziwiona faktem, iż również taka muzyka do mnie przemawia, gdyż wystarczy spojrzeć na historię mych tekstów i cóż się tam znajduje. Lecz ta część z Was, która otworzy się na Hexperos – na ich twórczość i świat, który chcą nam przekazać – na pewno nie pożałuje. Nie jest to muzyka dla każdego, zdaję sobie z tego sprawę, lecz jeżeli jednak ktoś się nań skusi i postanowi choć odrobinę zagłębić się w twórczość tej dwójki, nie pożałuje, a wręcz przeciwnie. Bo muzykę wyjątkową doceniać i szanować należy.

The following two tabs change content below.

Danny Neroese

Nie przepada za mówieniem o sobie. Ekscentryk i samotnik. Ceni swój wyjątkowy gust muzyczny.

Ostatnie wpisy Danny Neroese (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Hexperos ‎– The Veil of Queen Mab"Dodaj swój →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *