Favorit89 – The Beginning

Polska scena synthwave’owa rośnie w siłę. Najlepszym przykładem jej rozwoju jest ten debiutancki krążek projektu składającego w nazwie hołd kultowemu autu czeskiej marki.

To również przykład na to, jak „Stranger Things” może odmienić ludzkie życie. Tomasz Florkiewicz – kryjący się pod pseudonimem Favorit89 – mówi otwarcie, że do przygody z synthwave’em zachęcił go właśnie serialowy przebój Netfliksa, a konkretnie: soundtrack autorstwa Kyle’a Dixona i Michaela Steina. Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że to muzyka, która powstała przede wszystkim z potrzeby serca.

Karierę Favorita89 śledzę niemalże od początku – jeszcze w marcu 2017 roku miałem przyjemność uczestniczyć w jego scenicznym debiucie na deskach warszawskiego klubu Chmury, gdzie otwierał występ Sexy Suicide. Już trzy miesiące później mogliśmy go słuchać we Wrocławiu na supporcie samego Perturbatora. Favorit89 szturmem wbił się do krajowej ekstraklasy retro elektroniki. Do kompletu brakowało jedynie fonograficznego debiutu.

Jeśli królowa dróg z przełomu lat 80. i 90. wzbudza w Was skojarzenia z Miami i spodziewacie się spokojnej przejażdżki do Gdyni czy innego Władysławowa o zachodzie słońca, to jak najszybciej zrewidujcie swoje oczekiwania. Twórczość Favorit89 plasuje się zdecydowanie bliżej rejonów znanych z wytwórni Blood Music, a więc Perturbatora czy Dana Terminusa. Nie ma się zresztą co dziwić: Tomasz Florkiewicz, podobnie jak James Kent, to nawrócony na synthwave’ową ścieżkę metalowiec, który ma za sobą historię m.in. w progrockowej grupie Old Wisdom Lies.

I te progresywne ciągoty są na „The Beginning” wyraźnie słyszalne. Wystarczy odpalić apokaliptyczną suitę „The Earth” / „Will” / „Be” / „Reborn”. Mamy tu od wpadającego w ucho motywu trąbki, przez chwytliwą melodię „Be”, aż po wokal i historię o końcu świata w utworze finałowym. To najciekawsza część płyty, w której jej koncepcja jest najwyraźniejsza. Ale to nie znaczy wcale, że na pozostałe kawałki zabrakło pomysłów. Mamy tu choćby wsamplowaną z „Being Different” Chakkimatti przemowę o hipsterskim konformizmie czy gościnny występ Nightruna87 w nostalgicznym „Kids”.

Pod względem aranżacyjno-produkcyjnym „The Beginning” nijak nie odstaje od dzieł przedstawicieli mrocznego, syntezatorowego grania o już ugruntowanej pozycji. Moim – nomen omen – faworytem, jeśli chodzi o złożoność kompozycji, jest „Interception”, gdzie terroryzujące terkoty i industrialne smaczki w tle udanie wiąże całkiem ładna melodia. Zaraz po nim stawiam „Life”, który mógłby stanowić pierwszy krok w próbie mariażu synthwave’u z witch house’em.

Favorit89 odważnie wjechał w syntezatorowe rejony, a godzinę z jego debiutem nie sposób uznać za zmarnowaną. „The Beginning” to efektowny pokaz siły, który już robi potężne wrażenie… A przecież to dopiero początek, prawda?

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

0 komentarzy do "Favorit89 – The Beginning"Dodaj swój →

Dodaj komentarz