Disco Polo isn’t dead

Disco polo ewoluowało. Niczym Cyloni z Battlestar Galactica usunęło się w cień na początku nowego stulecia, by parę lat temu powrócić ze zdwojoną siłą. Wydawało się, że po okresie największej popularności w połowie lat dziewięćdziesiątych, szał przeminął i w XXI wieku nie będzie już miejsca dla tzw. muzyki chodnikowej. Tymczasem to chyba właśnie teraz ma najlepsze warunki na dotarcie do mas. Teledyski na YouTubie osiągają miliony oglądnięć, powstają coraz to nowe stacje telewizyjne i radiowe, poświęcone tylko i wyłącznie disco polo. Drzwi do mainstreamu otworzył hit Weekendu „Ona tańczy dla mnie”, który ustawiała sobie na dzwonek w telefonie cała Polska. Co się dzieje na tej scenie w ostatnich latach poza Weekendem?

Łukash

Łukash, czyli Łukasz Harasimowicz z zespołem, załapał się jeszcze na okres wyraźnego spadku zainteresowania disco polo. Mimo to jego debiutancka kaseta „Takie są kobiety” i płyta „Odjazdowa muza” osiągnęły duży sukces i przyniosły takie przeboje jak „Dobrze siebie znamy” i „Twoja gra”, ale przede wszystkim najbardziej znany i do dziś ogrywany „Czy ty wiesz”. Wydany dwa lata później „Prolog” stanowił zmianę dotychczasowej formuły: Łukash zmężniał, autotune zamienił na chrypę a’la Stachursky i zaprezentował bardziej zróżnicowany materiał. Na krążku znalazły się przede wszystkim hity „Gdy jesteś na dnie” i „Jest OK”, niosące jednoznacznie pozytywne przesłanie („Jest OK” było nazywane najbardziej pozytywną polską piosenką ostatnich lat).

Wydany w 2009 roku album „Młodzi gniewni” to znów zmiany. Tym razem Łukash zrezygnował z „gangsterskiego” image’u i przede wszystkim wziął się za przeróbki: „Mariolka” (oryginalnie „Mallorca” niemieckiego zespołu eurodance’owego Loft) czy „Bambina” (autorstwa gwiazdy italo disco, Davida Lyme’a). Ciekawostką jest nagrany na nowo utwór „Chciałbym ci powiedzieć”, pierwotnie opublikowany już na pierwszym albumie Łukasha. To z kolei cover działającego od początku lat dziewięćdziesiątych zespołu Szarotka (tutaj sobie można zobaczyć okładkę kasety, z której pochodzi kawałek), lecz już to wykonanie stanowiło reinterpretację piosenki „Touch by Touch” austriackiego tria Joy. To jak dotąd ostatnia płyta Łukasha, ale artysta wciąż koncertuje i nagrywa nowe teledyski.

Oficjalna strona Łukasha

Twins

Twins to również nieco starsza propozycja polskiej sceny disco polo, ale nie byłbym sobą pomijając ich w tym przeglądzie. Założona w Białymstoku przed dwóch bliźniaków, Piotra i Pawła Turowskich, grupa początkowo występowała z wokalistką. Wizytówką tamtego wcielenia zespołu był hit „Nic nie rozumiesz”, który ukazuje Twinsów jako spadkobierców eurodance’u, w warstwie wizualnej wyraźnie nawiązujących do bijącego wówczas rekordy popularności zespołu Eiffel 65. Inspiracje te były kontynuowane na pełnowymiarowej płycie zespołu zatytułowanej „Nastąpiła avaria”, czego najlepszym przykładem jest stylizowany na grę video teledysk do utworu „Maryśka”. Sama piosenka wykorzystuje zaś ograny przez sto milionów innych artystów i kibiców sportowych motyw z piosenki „Na Na Hey Hey Kiss Him Goodbye” zespołu Steam (nie mylić z tym Steamem). Płyta była bardzo zróżnicowana, bo znalazło się na niej miejsce zarówno dla melancholijnego, refleksyjnego utworu „Strach w ich oczach”, jak i polskiej odpowiedzi na aggrotech w postaci industrialnej „Avarii”, do dziś pozostającej chyba najbardziej znanym utworem Twinsów. Zespół już niestety nie istnieje, ale jeden z braci kontynuuje muzyczną przygodę pod solowym szyldem DJ Twins.

Oficjalna strona Twinsów (uwaga na głośniki)

Marcin Siegieńczuk

Ale disco polowa twórczość to nie tylko teksty w stylu „chodź tu malutka, zrobimy krasnoludka” Twinsów. Kontrastowym przykładem może być tutaj Marcin Siegieńczuk – eks-wokalista zespołu Toples (ci od „Nie mydło, nie granat”). Na swojej… Dwunastej płycie „Wszystko jest kwestią ceny” proponuje np. zaangażowany społecznie utwór tytułowy (zwróćcie uwagę na… gitarę [sic!]), w którym padają pozornie nieprzystające do takiej muzyki słowa:

Wszystko jest kwestią ceny
wyboru prowadzonych gier
dziś honor jest synonimem ściemy
liczy się wzrost na koncie zer
Zasady bez wartości
i prostytucja słów od najmłodszych lat
brak definicji lojalności
w tym kierunku zmierza dzisiejszy świat

Nawet w największym przeboju ze wspomnianej płyty, „Martini z lodem”, używa zaczerpniętego z poematu Owidiusza łacińskiego określenia „ars amandi”. W takim wypadku nie powinno dziwić, że Siegieńczuk prowadzi w stacji Polo TV autorski program „Profesorre Toplalala”, gdzie analizuje teksty hitów disco polo.

Oficjalna strona Marcina Siegieńczuka

B-QLL

Inspiracje z politycznego światka zaczerpnął też w pewien sposób stworzony przez Marcina „Ombre” Niewiadomskiego i Jacka „Jaco” Muszyńskiego duet B-QLL. „Silvio Berlusconi był naszym mentorem” – przyznają otwarcie w wywiadzie, gdzie opowiadają m.in. o genezie swojego przeboju „Bunga-bunga”. Piosenka oczywiście inspirowana była rozpustnymi imprezami włoskiego premiera. „Bunga-bunga” to też dobry przykład, że disco polo nie stoi w miejscu: pojawiają się tu nowoczesne, dubstepowe elementy. Muzycy dawnego D-Bomb mają już na koncie również inne przeboje („Łapy w górę”, „Za każdy dotyk”), pełna płyta dopiero w drodze.

Oficjalna strona B-QLL

Chanel

W teledysku do „Bunga-bunga” pojawia się modelka Patrycja Pająk – z nią też wiąże się ciekawa historia, uwieczniona tanecznym przebojem. Pająk trafiła na główne strony wszelkiej maści Pudelków dzięki tzw. „aferze biustowej”. Dziewczyna poddała się operacji powiększania piersi za pieniądze swojego ówczesnego chłopaka, policjanta z Łowicza. Zgodnie z wersją dziewczyny, chłopak wręcz zmusił ją do operacji – druga strona domagała się zwrotu 18 tys. złotych, twierdząc że Pająk poddała się zabiegowi na jego koszt i żyła za jego pieniądze. Sprawa miała finał w sądzie, który ostatecznie orzekł, że modelka musi zwrócić policjantowi jedynie 1080 złotych, które pożyczyła na kurs projektowania i ubioru. Z kolei działający w latach 1990-1994, a reaktywowany w 2009 roku zespół Chanel postanowił napisać piosenkę inspirowaną „biustogate”. Oczywiście główna bohaterka wystąpiła w teledysku.

Rajmund

(na wszelki wypadek wyjaśniam, że zbieżność nicków jest czysto przypadkowa)

Z nurtu typowych dla disco polo tekstów o imprezach, alkoholu i łatwych kobietach wybija się Rajmund, były muzyk grupy New Age. Artysta debiutował w doborowym towarzystwie na składance legendarnej wytwórni Green Star piosenką „To nie takie proste”, która stanowiła już pewną zapowiedź romantycznego kierunku obranego w późniejszej twórczości. Na jego debiutanckiej płycie znalazł się przebój „Pragnienie”, który w duchu słowiańskiej melancholii opowiada, jak to podmiot liryczny „tylko chce powrócić w tamte dni, chciałbym znów całować usta twe jak wtedy, gdy kochałaś tylko mnie”.

Apogeum emocjonalnego podejścia stanowił jednak dopiero utwór „Potępiony”. Dramatyczny tekst w połączeniu z mrocznym teledyskiem zyskał grono wiernych fanów, którzy w słowach Rajmunda odnaleźli pokrzepienie własnych połamanych serc. Jeden z nich wystąpił nawet w programie Must Be the Music. Gdyby zmienić nieco muzykę, może mielibyśmy wreszcie polskiego HIM-a.

Już nie wierzę w Twoje słowa
Już nie wierzę w żadne cuda
Wielka miłość nie istnieje
Ja jej wcale już nie szukam
W moim sercu nie ma uczuć
W moim ciele nie ma ducha
Jestem tylko żywym cieniem
Co miłości już nie szuka

Medium

Tematyką złych kobiet, które zdradzają, wykorzystują i lecą tylko na kasę oraz samochody, zajęła się również płocka grupa Medium, nie przebierając jednak w słowach tak jak Rajmund. W swoim największym przeboju, skocznym i wpadającym od razu w ucho „Każda laska”, bez ogródek stwierdzają: „każdy facet to wie, że dla dupy liczy się… KASA!”. W nowszym przeboju „Zdradzona miłość” prezentują już łagodniejszą konwencję, przez co tracą siłę wyrazu, która wcześniej wyróżniała ich na tle innych artystów tego nurtu.

Shine

A jak w takim razie bronią się kobiety? Białostoczanka Aleksandra Dąbrowska, znana szerzej pod pseudonimem Shine (jak informuje oficjalna strona: „doskonale pasuje do młodej wokalistki, gdyż rzeczywiście na scenie błyszczy i przyciąga uwagę”), wymienia w swoim szlagierze „Ejże, ejże!” wyliczankę mężczyzn godną „Baśki” Wilków. Wszyscy jednak okazują się dla niej zbyt zuchwali, więc w refrenie przekonuje, żeby się za nią nie oglądali i jej nie podrywali. Jednak w swoich piosenkach porusza też poważniejsze tematy jak w kontrowersyjnym, tanecznym odczytaniu patriotycznego wiersza Władysława Bełzy „Kto ty jesteś?”.

Oficjalna strona Shine

Sound of Solarium

Choć ten projekt (pragnący się określać mianem „dream popowego”) znacząco już odbiega nawet od współczesnych odmian disco polo, z pewnością pasuje między nasze inne taneczne kawałki. Bohaterką ich „przeboju” „Jak ptak” jest słynna płonąca tęcza z warszawskiego Pl. Zbawiciela, ale wnioskując z teledysku, cała historia ma też romantyczny wymiar… Chyba. Gdyby Was naszło na szukanie tego utworu np. na domówce u znajomych, pamiętajcie: „Jak ptak” – po frazie „tęcza pali się” nijak tego nie znajdziecie.

Diament

Na zakończenie weterani gatunku, zespół Diament. Choć grają od 1990 roku (zaraz będzie ćwierć wieku!), przez lata ewoluują razem z reprezentowanym przez siebie gatunkiem muzycznym i odnajdują w nowych realiach, łącząc stare z nowym. W żartobliwym przeboju „Kochliwa Polka” słychać oldskulowy akordeon i modny autotune, prawdziwy hit stanowi jednak utwór „Zielone ludki” z agresywnym vocoderem i uzależniającym refrenem, promującym hedonistyczny styl życia. Same Zielone Ludki zostały zaś sugestywnie przedstawione w charakterystycznym teledysku. Ta piosenka zostanie z Wami na dłużej.

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

Ostatnie wpisy rajmund (zobacz wszystkie)

5 komentarzy do "Disco Polo isn’t dead"Dodaj swój →

  1. Dziękuję za tęczę <3 Wiem, że wiele musiało Cię to kosztować.
    Zabrakło mi Impulsu i ich „Nierealnego świata”, ale może się czasowo nie wpasowali (nie znam daty powstania utworu).
    Warto też dodać, że do „Ejże, ejże” dobrze się ubija Azmodana (być może też równie udanie robi rifty, ale na to trzeba dodatkowych badań terenowych).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *