TOP10: Kto mógłby zrobić soundtrack do „Blade Runnera 2”?

Do poniższego spekulatywnego zestawienia zainspirowało mnie pytanie, jakie kilka dni temu na swoim profilu zamieścił Klub Miłośników Filmu.

„Blade Runner 2” powstaje i nic na to nie poradzimy. Studio Alcon Entertainment potwierdziło, że sequel kultowej ekranizacji książki Philipa K. Dicka trafi na ekrany kin 12 stycznia 2018 roku. Kto wie, może jakimś cudem okaże się, że będzie to bardzo dobry film. W końcu robi go nie byle kto, bo doświadczony Denis Villeneuve, który choćby po zeszłorocznym „Sicario” ma u mnie spory kredyt zaufania. Za scenariusz odpowiada twórca oryginału, Hampton Fancher, w obsadzie ma się pojawić Harrison Ford. To wszystko brzmi naprawdę nieźle, więc jaki mam problem z tym filmem?

Gdybyście zapytali mnie o ten jeden jedyny, najważniejszy film mojego życia, to na pewno nie byłoby mi łatwo odpowiedzieć. Ale biorąc pod uwagę nie tylko sam poziom obrazu, lecz także osobiste związki i konotacje, pewnie właśnie podałbym „Blade Runnera”. Ten film był też dla mnie zawsze idealnym przykładem w dyskusjach na temat sequeli, że jednak niektóre pozycje kontynuacji nie potrzebują – mogą one im tylko zaszkodzić. Staram się zawsze podchodzić do kina bez uprzedzeń, ale w tym przypadku po prostu nie umiem. Oryginalne dzieło Ridleya Scotta jest tak pełną i dopracowaną całością, że jakakolwiek część druga może je tylko popsuć.

Szczególnie że ktoś ubzdurał sobie, aby kontynuować historię Deckarda, której główną siłą było przecież niedopowiedzenie. Uwielbiam otwarte zakończenia, tymczasem bezpośredni sequel „Blade Runnera” już narzuca jedną drogę interpretacyjną i rujnuje wielowątkowość pierwowzoru. Dlatego też nawet jeśli „Blade Runner 2” okaże się doskonałym, nowoczesnym cyberpunkiem z tradycyjnym podejściem do efektów specjalnych (vide „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”) i poszanowaniem dla lat 80., wcale nie wiem, czy chcę iść na niego do kina. Doszedłem do wniosku, że jedynym czynnikiem, który mógłby mnie do tego skłonić, byłby odpowiedni soundtrack.

Wiadomo, że na Vangelisa już nie ma co liczyć, postanowiłem więc wybrać wymarzony dream team, który moim zdaniem idealnie sprawdziłby się w nowej odsłonie „Blade Runnera”. Oto moje TOP10 – z perspektywy człowieka, który „jedynkę” widział kilkadziesiąt razy (we wszystkich wersjach), prowadzi hipsterskiego bloga o głównie elektronicznej muzyce i ma papiery magistra filmowego cyberpunku.

1. Perturbator

To bardziej niż oczywiste, prawda? Wybór nasuwa się sam. James „Perturbator” Kent tworzy idealne cyberpunkowe pejzaże utrzymane w syntezatorowej stylistyce lat osiemdziesiątych. Vangelisa ma we krwi, „Blade Runner” to jego ulubiony film (sam mi powiedział), ma nawet na koncie płytę pt. „Dangerous Days” – a tak przecież brzmiał pierwotny tytuł scenariusza, który postanowił zrealizować Ridley Scott. Gdyby to on miał zrobić ścieżkę dźwiękową do kontynuacji przygód Ricka Deckarda, z miejsca rezerwowałbym bilety na pokaz przedpremierowy.

2. Michael McCann

Przypadek tym ciekawszy, że do gry „Deus Ex: Human Revolution” miałem przed premierą podobny stosunek, co do idei kontynuowania „Blade Runnera” – choć w tym przypadku na moim negatywnym nastawieniu zaważył kompletnie spaprany „Deus Ex: Invisible War”. Okazało się jednak, że „Human Revolution” to (wciąż) jedna z najlepszych gier ostatnich lat, a fenomenalny soundtrack McCanna tylko się do tego przyczynił, przekonująco łącząc cyberpunkową elektronikę z klasycznymi orkiestrami – co byłoby tym bardziej na miejscu w kinie. Co prawda po „XCOM: Enemy Unknown” mam poważne wątpliwości, czy nie jest to kompozytor jednego patentu, ale w „Blade Runnerze 2” z pewnością miałby szerokie pole do popisu.

3. Solar Fields

Jeden z moich ulubionych podopiecznych francuskiej wytwórni Ultimae Records, również związany ze światem gier – szerokiej publiczności dał się poznać jako kompozytor soundtracku do gry „Mirror’s Edge”. Magnus Birgersson doskonale oddaje w swoich spokojnych ambientach futurystyczne nastroje, sam pamiętam jak świetnie mi się czytało „Neuromancera” do jego „Blue Moon Station” i „Leaving Home”. Zawsze mnie zastanawiało, czemu ten człowiek nie żyje na co dzień z robienia soundtracków. Gdyby „Blade Runner 2” chciał odważnie zaznaczyć cyberpunkową estetykę godną 2. dekady XXI wieku, zamiast żerować na ejtisowej nostalgii, Solar Fields mógłby być jej solidnym fundamentem.

4. Protector 101

Jeśli miałbym wskazać, kto na scenie szeroko rozumianego synthwave’u / new retro wave’u robi najbardziej wkręcającą w klimat muzykę typowo ilustracyjną, być może wskazałbym właśnie na Protectora 101. Jego płyta „Solitary Star” była dla mnie stałym punktem na playliście w trakcie pisania cyberpunkowych opowiadań, ale już sam jeden kawałek „Program” to klimatyczne mistrzostwo świata, które mogłoby wzbudzić sugestywną atmosferę w niejednej mrocznej scenie.

5. Cliff Martinez

Biorąc pod uwagę, że w „Blade Runnerze 2” ma się pojawić sam Ryan Gosling, wydaje się to być całkiem prawdopodobna kandydatura i nie zdziwię się, jeśli jakoś po znajomości się dogadają. Były perkusista Red Hot Chili Peppers (serio, nie wiedzieliście?) kupił mnie – tak jak wszystkich – ścieżką dźwiękową do „Drive” i serialu „The Knick”, ale kojarzyłem go już z o wiele wcześniejszego filmu. Takiego, który był podobnie zbędny jak „Blade Runner 2” i wypaczał całą ideę książkowego pierwowzoru. Mam na myśli oczywiście nieszczęsne „Solaris” Stevena Soderbergha, w którym muzyka akurat była bardzo ok.

6. Clint Mansell

Facet trochę jakby zwolnił i już nie jest o nim tak głośno jak kiedyś, ale w „Blade Runnerze 2” miałby szanse wrócić na wyżyny popularności. Że potrafi robić znakomite soundtracki, udowodnił wielokrotnie współpracując z Darrenem Aronofskym. Że czuje kosmicznego bluesa, pokazał w grze „Mass Effect 3” i przede wszystkim „Moon” Duncana Jonesa. Mam wrażenie, że w którymś momencie otaczająca go rzeczywistość nieco wyprzedziła jego twórczość, ale takim soundtrackiem mógłby zrobić cyberpunkowy skok w przyszłość.

7. Jack Wall

A skoro już wspomnieliśmy o „Mass Effectach”, to mam kolejnego kandydata ze świata gier. Jack Wall, główny kompozytor oprawy dźwiękowej do definitywnej trylogii space operowych RPG-ów, na pewno odnalazłby się bez większego problemu w futurystycznym klimacie „Blade Runnera 2” i zaproponował nowe chwytające za serce motywy, w których organiczne brzmienia idealnie współgrają z elektroniką. No i najwyższa pora wprowadzić tego człowieka na filmowe salony.

8. Tom „Junkie XL” Holkenborg

Junkie XL zawsze kojarzył mi się z cyberpunkiem – przy jego „Radio JXL: A Broadcast from the Computer Hell Cabin” czytałem dla odmiany gibsonowską „trylogię Mostu”. Jego kawałki były wykorzystywane w niezliczonej ilości filmów, a przecież od jakiegoś czasu działa też jako pełnoprawny kompozytor. Jego ścieżki dźwiękowe do „Mad Max: Fury Road” i „Deadpoola” nie pozostawiają wątpliwości, że i w tej materii się sprawdza, a w „Blade Runnerze 2” mógłby połączyć oba pola działania.

9. Trent Reznor & Atticus Ross

Gdyby tylko lider Nine Inch Nails odnalazł w sobie na nowo tę młodzieńczą nutkę cyberpunkowego szaleństwa, tak wyraźnie słyszalną już na „Pretty Hate Machine”, Oscara miałby murowanego. A przynajmniej nowych dozgonnych wyznawców. Dałby radę nawet bez Atticusa Rossa. Jestem o tym przekonany, w końcu jednym z jego najbardziej przekonujących utworów ostatniej dekady był właśnie kawałek skomponowany specjalnie do kontynuacji innego cyberpunkowego klasyka. Czuć, że Trent Reznor naprawdę zrobił to ze szczerej potrzeby serca.

10. Gary Numan

Szaleństwo? Pewnie tak. Liczyłem, że Numan odnajdzie się w świecie soundtracków przynajmniej z takim rezultatem jak jego wspomniany wyżej kolega. Niestety, jego ścieżka dźwiękowa do filmu „From Inside” pozostawiała sporo do życzenia. Ale wiem też, że to hardcore’owy fanatyk „Blade Runnera”. Cyberpunk czuje jak mało kto, a na swoich płytach z lat 80. notorycznie samplował film Ridleya Scotta. Kto wie, co byłby w stanie przygotować, gdyby otrzymał propozycję udźwiękowienia sequela jednej ze swoich największych filmowych miłości?

Jeśli macie ochotę na więcej cyberpunkowych nut, polecam moje playlisty na Spotify. Są dwie części: instrumentalna i z kawałkami z wokalem.

To tyle ode mnie, a kto musiałby zrobić soundtrack do „Blade Runnera 2”, żeby przyciągnąć Was do kina?

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

10 komentarzy do "TOP10: Kto mógłby zrobić soundtrack do „Blade Runnera 2”?"Dodaj swój →

  1. Należałoby sobie najpierw odpowiedzieć, czy w ogóle chcemy, aby muzyka w BR2 była logiczną kontynuacją muzyki z jedynki.
    Bo jeśli nam się takie coś marzy, to większość tych tropów brzmi mało optymistycznie.
    W przytłaczającej większości mamy tutaj podane struktury oparte na jakoś tam zapuszczonym sekwencerze, który robi na dzień dobry twórcy siatkę z ‚cyku-cyku-cyku-cyku-BUM-cyku-cyku… etc’.
    To teraz przypominamy sobie, ile fragmentów z klasycznego Blade Runnera jest zrobione tak maszynowo?
    No? Yhy… Z kanonicznych JEDEN. Ten od napisów końcowych. Z wersji rozszerzonych znalazłoby się może z 2 jeszcze.
    Soundtrack Vangelisa jest elektroniczny – ale niemal wyłącznie na mocy tego, że przeważające instrumenty są elektroniczne (notabene Vangelis, gdzie mógł, w tamtym okresie dodawał żywy fortepian, pianina elektryczne a perkusjonalia grał żywe z ręki).
    To materiał ze słynnym, wolnym motywem bluesowym („One more kiss, Dear” idzie nawet w stronę sentymentalnego swingu, ale to kawałek z wewnątrz ramy narracyjnej, więc możemy go pominąć).
    Vangelis ma w swoim mindsecie bardzo dużo zarówno jazzu, jak i bluesa (początki w „Forminx”, płyta „Hypothesis”, sterty bluesowych dowcipów muzycznych w czasach „Aphrodite’s Child”). Mimo że soundtrack jest pełen pustki, mocno stonowany, przesycony niepokojącymi dźwiękami, to ta przyprawa z improwizacji po pentatonikach czyni go takim, jaki jest.
    Wszystko, co będzie robione „dzisiejszym” podejściem do muzykowania pod tytułem: „No to zaczynamy; załączę se beat, dorzucę linię basu z sekwencera i kleimy coś na tym”, na starcie będzie brzmiało już inaczej.
    Pewnie zabrzmi dziwnie, ale ja bym dał jakiegoś Japończyka, bo to specjaliści od perfekcyjnego kopiowania cudzych pomysłów. Jakiś Yamaoka, czy Kawai, któremu w krótkich, samurajskich słowach wydano by rozkaz: „Zrób muzykę podobną do BR, użyj tych środków formalnych, ale innymi nutami”, zapewne zrobiłby to tak, że oczekującym na „dalszy ciąg” muzyki skomponowanej w Nemo Studios, trafiłoby to do przekonania.

  2. W wyborach powyżej za dużo synthwave lub industrial, a za mało ambient. Vangelis potrafił pisać muzykę liryczną, wrażliwą i melodyjną. Tych elementów zabrakło u proponowanych osób (choć to i tak świetni kompozytorzy/producenci).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *