Ander – wywiad

Więcej o Anderze i jego płycie „Lamenty” przeczytacie tutaj.

„Lamenty” są niezwykle spójne, tworzą całość, są jak opowieść. Czy podczas nagrań miałeś jakąś konkretną historię w głowie? Płyta brzmi jak concept album. Taki, z którym chciałabym się zaszyć przy ogniu w lesie.

Tak, chodziło mi o wieczny cykl śmierci i życia pełnego radości lub cierpienia. Istniejemy na tym świecie w świadomości, że kiedyś to wszystko się skończy i umrzemy. Perspektywa nieskończonego, wiecznego życia po śmierci jest dość przygnębiająca, tak samo jak i perspektywa nicości. Myślę, że niemożliwe jest wyobrazić sobie wieczność, tak jak i nicość: tym właśnie są „Lamenty”.

Na płycie można się doszukać wielu inspiracji, zaczynając od samego brzmienia, a na tytułach utworów kończąc. Kultura japońska i słowiańska jest w „Lamentach” wszechobecna, tworzy niesamowity miks. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Co do tytułów nie przywiązywałbym do nich większej wagi, ale faktem jest, że pasjonuje mnie kultura Japonii, tak jak i kultura słowiańska. Jeśli chodzi o „Lamenty”, działa to na zasadzie kontrastu, jak czerń i biel.

Wiem,że jedną z Twoich większych inspiracji jest osoba Johna Frusciante. Kim inspirowałeś się przy tworzeniu „Lamentów”?

Nikim, robię muzykę pod siebie: taką, jakiej sam chcę słuchać. Nie inspiruję się innymi wykonawcami, zagrane zostało już chyba wszystko i moją twórczość można pewnie pod coś podpiąć, bo przypomina to czy tamto. Frusciante już od kilku lat jest moim numerem jeden, jeśli chodzi o muzykę i podejście do jej tworzenia, zapewne mimowolnie słychać echa jego stylu w mojej grze na gitarze. Jednak nie robię tego celowo: słucham jego muzyki na tyle, że po prostu jestem już nią przesiąknięty.

Czy masz jakieś muzyczne plany na przyszłość? Chcesz rozwijać się w różnych kierunkach, czy pozostać przy ambientach, mimo wąskiego grona odbiorców?

Na dysku mojego komputera mam bardzo dużo muzyki, którą nagrałem przez ostatni rok: muzyki, która prawdopodobnie nie ujrzy nigdy światła dziennego. Mam w planach projekt, do którego chcę zaprosić innych artystów: będzie to dużo bardziej przystępne niż „Lamenty”. Nie wiem kiedy – i czy w ogóle – to się ukaże, projekt idzie w stronę electro-akustycznego popu z damskimi wokalami. Zobaczymy, strasznie powoli się to tworzy, ale nie mam ciśnienia. Do tej pory w ogóle nie promowałem swojej muzyki, teraz chcę to zmienić. Jednak możliwe, że to będzie moja ostatnia płyta w ogóle.

Który utwór na „Lamentach” jest Twoim ulubionym i dlaczego?

Nie mam ulubionego, jeśli mi się coś nie podoba, to wywalam to do kosza. Tu wszystko łączy się ze sobą. Można powiedzieć, że „Lamenty” są jednym, długim utworem, podzielonym na dziewięć krótszych.

Z jakiego sprzętu muzycznego zazwyczaj korzystasz?

Jeśli chodzi o „Lamenty”, to Roland D-50, AKAI XR20. Obecnie jestem w trakcie tworzenia własnego studia nagraniowego, dzięki któremu będę miał nieograniczoną wolność tworzenia muzyki. Do końca roku skompletuję wszystko to, o czym sobie zamarzyłem.

Na koniec nasze standardowe pytanie. Nasz blog nazywa się „Jeszcze tego nie słyszałeś”. Czy mógłbyś nam polecić zespół lub artystę, którego mogliśmy nie słyszeć, a jest godzien polecenia? 

Jason Molina, John Talabot, The Raveonettes. Podoba mi się też EP-ka Bones x Xavier Wulf – Cave.

Dziękuję za rozmowę i życzę samych, dalszych sukcesów w przyszłości.

Dzięki, pozdrawiam!

https://www.facebook.com/ArosAnder7

https://soundcloud.com/arosander

The following two tabs change content below.

Misty Day

Znawczyni szeroko pojętego hipsterstwa artystycznego, elektronicznych eksperymentów oraz wszystkiego, co dziwne. Marząca o chatce na estońskich bagnach niepoprawna marzycielka. W międzyczasie lubi oddawać się skomplikowanym konwersacjom ze swoim krukiem Howardem.

Jeden komentarz do “Ander – wywiad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *