9 najlepszych soundtracków z gier

Soundtracki z gier – oczywiście temat rzeka i wiadomo, że w dziewięciu pozycjach nie zawrzemy nawet ułamka tego, co w tym temacie można znaleźć wartościowego. Na pierwszy odstrzał poszły więc wszystkie mainstreamowe superprodukcje ze ścieżkami dźwiękowymi à la Hans Zimmer – im dziękujemy. Potem wygrzebaliśmy soundtracki, które mieliśmy już swego czasu opisane. A na zakończenie dodaliśmy kilka klasyków. I tak powstała niniejsza lista: bez żadnych ambicji na top wszech czasów, niemniej mamy nadzieję, że nasze najlepsze soundtracki z gier pokażą komuś coś nowego i ciekawego.

Quake

Kultowy soundtrack kultowego muzyka do kultowej gry. Trent Reznor dał się poznać po raz pierwszy od swojej ambientowej strony i w sumie w takim stylu nie pokazał nam się już nigdy więcej. Ale żeby nie było, nie stworzył jedynie mrocznej zasłony dymnej, a doskonale dopasowany do specyfiki gry kolaż niepokojących dźwięków.

Diablo

Mówcie sobie, co chcecie, ale dla mnie najlepszą częścią kultowej serii Blizzarda na zawsze zostanie jedynka. Między innymi dzięki legendarnej już ścieżce dźwiękowej niezastąpionego Matta Uelmena. A tu na czele wysuwa się oczywiście motyw przewodni z Tristram. Przyznajcie sami, że wracaliście do miasta tylko po to, by usłyszeć te cudowne dźwięki!

Fallout

Pustynny świat postapokaliptycznego jutra zasługiwał na wyjątkową oprawę muzyczną. Zwłaszcza że sama gra nie szła na kompromisy i pokazała niesamowicie spójną, brutalną i działającą na wyobraźnię rzeczywistość. A mroczne utwory Marka Morgana pasowały do tych klimatów jak ulał.

Castlevania: Symphony of the Night

Saga pogromców wampirów z rodu Belmontów zajmuje szczególne miejsce w moim sercu i najchętniej wybrałbym któryś z oldskulowych chiptune’ów autorstwa Konami Kukeiha Club, ale niech będzie: pójdę raz za tłumem i wybiorę najczęściej pojawiającą się w tego typu zestawieniach „Symphony of the Night”. Michiru Yamane stanęła na wysokości zadania i wykreowała zróżnicowane tło dźwiękowe dla równie odmiennych lokacji: są tu rockowe riffy, ambientowy minimalizm, klasyczna orkiestra, wpływy jazzowe, organowe fragmenty Bacha, techno, a nawet ckliwy j-pop w postaci zamykającego całe to cudo hiciora „I Am the Wind”. Kto da więcej?

System Shock 2

Cyberpunkowy klasyk komputerowego horroru zasługuje na szczególne wyróżnienie również ze względu na wyjątkowy soundtrack. Agresywne techno w stylu lat dziewięćdziesiątych i mroczne, przymulone ambienty autorstwa Erica Bro… Nie, czekajcie! To wcale nie on je skomponował. Ale po szczegóły odsyłam już do…

Deus Ex

Twardy orzech do zgryzienia. Wyjdę na zgreda, ale mając do wyboru również rewelacyjny soundtrack do „Deus Ex: Human Revolution” Michaela McCanna, stawiam jednak na nostalgiczny oryginał. Unikalny styl Alexandra Brandona to połączenie oldschoolowych rejonów amigowców i demosceny (na której Brandon prężnie działał w latach dziewięćdziesiątych), otwartych ambientowych przestrzeni i futurystycznych brzmień wprost z cyberpunku. Aczkolwiek równie dobre kawałki zaprezentował tu Michiel van den Bos – oto jeden z nich.

Silent Hill 2

Gdybym miał tu robić pełnoprawny ranking, na szczycie znalazłyby się właśnie soundtracki Akiry Yamaoki do serii „Silent Hill”. Za te wszystkie industrialne odjazdy z pierwszej części. Za wspaniałe kompozycje wokalno-instrumentalne z części trzeciej. Za schizowate utwory z soundtracku do części czwartej. Ale przede wszystkim za oprawę dźwiękową i muzyczną części drugiej. Nawet w oderwaniu od gry sprawdza się równie świetnie – na co najlepszym dowodem spora rzesza zupełnie niegrających osób, która się nią zachwyca.

Mass Effect

Można mieć różne zdania o epickiej space operze firmy BioWare, ale muzyka do pierwszej części trylogii erpegów doskonale oddaje kosmiczno-futurystyczny klimat. To jeden z nielicznych przykładów, gdy połączenie orkiestrowego soundtracku z elektroniką wypadło bardzo przekonująco. Jack Wall i Sam Hulick wyszli z takiego wyzwania obronną ręką.

Far Cry 3: Blood Dragon

A na zakończenie… Powinno być pewnie „Hotline Miami”, którego nieobecność na tym blogu jest dość notorycznie wytykana, więc kolejny raz na przekór wybiorę co innego. „Far Cry 3: Blood Dragon” to idealnie skrojony pod pastisz ejtisowych klisz soundtrack, który spokojnie mógłby uchodzić za klasyczną ścieżkę dźwiękową któregoś z akcyjniaków klasy B. To od niego zaczęło się moje uwielbienie dla sceny new retrowave oraz samego Power Glove.

Oczywiście fantastycznych soundtracków z gier jest o wiele więcej – nie wahajcie się i przedstawcie nam w komentarzach własne typy!

The following two tabs change content below.

rajmund

Lokalny Ojciec Dyrektor, gramatyczny nazista, ejtisowy cyborg, wcale nie hipster. Jarają go szczególnie cyberpunki, rudości, macki, ejtisy i szeroko pojęta elektronika. Bez muzyki umiera, w ciszy wariuje, a jak jeszcze w pobliżu nie ma wi-fi...

9 komentarzy do "9 najlepszych soundtracków z gier"Dodaj swój →

  1. W Pamięci pozostają mi Oringinal Sound Track’i z gier Diablo I, Unreal I, Icewinddale I, Fallout I (szczególnie Metalic Monks), Starcraft I, Diablo II, Lineage II (szczególnie forest calling), Mu Online (devias, icarus, noria), freespace I i II (genialny ost z całej gry [sci-fi]) i wiele innych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *